Nowy raport Christians Against Poverty (CAP) ujawnia szokującą prawdę: mieszkańcy południowo-wschodniej Anglii są średnio zadłużeni na 14 000 funtów – kwotę, którą spłacaliby około 10 lat, zakładając brak nieprzewidzianych wydatków, takich jak, no nie wiem, życie.

Weźmy Gaynor Lake z Woking, która początkowo skontaktowała się z CAP w sprawie problemów z ogrzewaniem, a jej długi urosły do 26 000 funtów. Jej rachunek za gaz był, o ironio, wyższy, gdy próbowała ogrzać dom – okrutny zwrot akcji, który nie zaskoczy nikogo, kto kiedykolwiek płacił rachunek za media. CAP twierdzi, że spłata takiego długu zajęłaby około 20 lat, czyli mniej więcej tyle, ile rząd obiecuje, że go rozwiąże.

Rzecznik rządu przyjął jednak pogodny ton, twierdząc, że ich wysiłki „odwracają biedę”. Zauważył, że dochody gospodarstw domowych wzrosły realnie o 5%, około 100 000 dzieci mniej żyje w skrajnym ubóstwie materialnym, a korzystanie z banków żywności spadło. Wychwalał również „przełomową strategię walki z ubóstwem dzieci”, która do 2030 roku wyprowadzi z biedy 550 000 dzieci – przypuszczalnie do tego czasu Gaynor skończy spłacać rachunek za gaz.

Na razie Gaynor ma nakaz oddłużenia, czyli finansowy przycisk reset – dorosły odpowiednik cofnięcia w Monopoly. Starannie zarządza budżetem i odzyskuje kontrolę, czego nie można powiedzieć o jej starym systemie grzewczym.