Gdy ponad 900 pożarów szaleje w Kanadzie, zmuszając do ewakuacji i czyniąc sezon pożarowy w Ontario najgorszym w historii, urzędnicy po raz kolejny podrzucają pomysł krajowej strategii – a konkretnie federalnej agencji do zarządzania tymi sprawami. Bo najwyraźniej bycie jedynym krajem G7 bez takiej agencji to zaszczyt, którego nikt nie chciał.

Po katastrofalnym lipcu, który spalił społeczności Pierwszych Narodów w północno-wschodnim Ontario i posłał trujący dym aż do USA, premier Ontario Doug Ford – człowiek niesłynący z miłości do federalnej interwencji – wezwał do ogólnokrajowej odpowiedzi. „Potrzebujemy dużej krajowej strategii przeciwpożarowej. Wygląda na to, że przechodzimy przez to co roku” – powiedział dziennikarzom, jakby odkrywał nowe prawo natury.

Przypomnijmy: 2023 był najgorszym sezonem pożarowym w historii Kanady, spalając 15 milionów hektarów – obszar większy niż Anglia – i skłaniając rząd Justina Trudeau do rozważenia utworzenia krajowej agencji ds. katastrof. Nie zrobili tego. Potem 2024 okazał się czwartym najgorszym. Teraz 2025 zapowiada się jako drugi najgorszy, z 8,3 miliona spalonych hektarów. „Nigdy w naszej współczesnej historii nie mieliśmy trzech złych lat pożarowych” – powiedział Mike Flannigan, profesor ds. pożarów na Thompson Rivers University, brzmiąc jak człowiek, który widział już złe lata pożarowe.

Flannigan obwinia zmianę klimatu – spowodowaną spalaniem paliw kopalnych, jeśli ktoś śledzi – i twierdzi, że krajowa strategia przeciwpożarowa pomogłaby Kanadzie się przygotować. „Zdecydowanie jej potrzebujemy, i to nie tylko dla pożarów, ale także dla powodzi, trzęsień ziemi, huraganów” – powiedział, wymieniając praktycznie każdą możliwą katastrofę.

Obecnie prowincje i terytoria same radzą sobie z pożarami, a rząd federalny pomaga, gdy zostanie poproszony. Dla porównania, USA mają FEMA – model obecnie zagrożony przez administrację Trumpa, która najwyraźniej krytykuje agencję i upolitycznia pomoc w przypadku katastrof. Więc może nie najlepszy wzór do naśladowania w tej chwili, ale w zasadzie grupa podobna do FEMA mogłaby pomóc Kanadzie w szybszej koordynacji zasobów.

Raport kanadyjskiego Senatu z czerwca zalecił utworzenie federalnego biura koordynującego walkę z pożarami. W piątek premier Mark Carney zwołał komitet kryzysowy, aby zorganizować federalną odpowiedź – ale nie posunął się do stworzenia krajowej strategii. Kanadyjskie ministerstwo zarządzania kryzysowego powiedziało Guardianowi, że „rozważa” federalną agencję zarządzania kryzysowego, analizując opinie z publicznych sesji.

Flannigan argumentuje, że koszty zostałyby zrównoważone oszczędnościami wynikającymi z zapobiegania zniszczeniom społeczności i skutkom zdrowotnym. „Będziemy widzieć więcej pożarów, więcej dymu i więcej skutków… to nasza nowa rzeczywistość” – powiedział. „Będziemy musieli szybciej się dostosować”. Albo, wiecie, prowadzić tę samą rozmowę co roku.