Katastrofalne powodzie w Nepalu oficjalnie stały się najtragiczniejszą klęską żywiołową w kraju od czasu trzęsienia ziemi w 2015 roku, a potwierdzony bilans ofiar śmiertelnych wzrósł do 903, a ponad 4200 osób nadal uznaje się za zaginione – poinformował rzecznik ONZ Stéphane Dujarric. Katastrofa, wywołana w środę zawaleniem się lodowca i osuwiskiem na granicy Nepalu z Chinami, pozostawiła ekipy ratownicze i pracowników humanitarnych w walce z zablokowanymi drogami, aby dotrzeć do najbardziej dotkniętych obszarów – bo nic tak nie mówi „pomoc” jak droga, która jest jednocześnie rzeką.

Dostęp pozostaje największą przeszkodą w reakcji, według agencji ONZ ds. pomocy doraźnej, OCHA. Drogi są przejezdne tylko do Nuwakot, a niektóre odcinki autostrady łączącej Katmandu z najbardziej dotkniętymi obszarami są całkowicie zablokowane. W niektórych obszarach przywrócono prąd, co jest miłe, ale to trochę jak naprawianie Wi-Fi, podczas gdy dom płonie.

Rząd Nepalu wysłał ponad 20 000 pracowników poszukiwawczo-ratowniczych i ogłosił stan klęski powodziowej w 15 gminach. Do tej pory uratowano ponad 10 000 osób, w tym 252 cudzoziemców. Rząd wyraźnie się stara, ale kiedy ratujesz ludzi z dachów, papierkowa robota ma tendencję do gromadzenia się.

Agencje ONZ rozpoczęły ocenę długoterminowych potrzeb, a liczby są równie ponure jak krajobraz. Ponad 22 000 dzieci wymaga ochrony, a około 2600 dzieci poniżej piątego roku życia prawdopodobnie będzie wymagać leczenia z powodu ciężkiego wyniszczenia – lub ostrego niedożywienia, bo „wyniszczenie” brzmi zbyt swobodnie. Około 10 500 kobiet w ciąży i karmiących piersią potrzebuje pomocy żywieniowej. Uszkodzonych zostało 19 szkół, dziewięć całkowicie zniszczonych, a osiem kolejnych służy jako schronienie dla przesiedlonych rodzin. Ponad 10 000 dzieci w wieku szkolnym wymaga wsparcia psychospołecznego, co jest wymyślnym sposobem powiedzenia, że widziały rzeczy, których żadne dziecko nie powinno widzieć.

Najpilniejsze są wstępne raporty wskazujące, że 107 dzieci może być oddzielonych od rodziców lub opiekunów, co zmusza pierwszych ratowników do priorytetowego traktowania ustalania losu rodzin i ponownego łączenia. Bo nic nie mówi „skutki” jak zabawa w chowanego, podczas której nikt się nie śmieje.

Rzecznik Światowej Organizacji Zdrowia, Tarik Jašarević, ostrzegł, że przeludnienie oraz zakłócenia w dostawach wody, warunkach sanitarnych i usługach zdrowotnych zwiększają ryzyko wybuchu chorób zakaźnych. Bo po co kończyć na utonięciu, skoro można dodać cholerę do mieszanki?

Kamal Kishore, szef Biura ONZ ds. Zmniejszania Ryzyka Katastrof (UNDRR), podkreślił bezprecedensowy charakter zawalenia się lodowca i ostrzegł w zeszłym tygodniu, że „wciąż próbujemy zrozumieć rozmiar szkód”. Tłumaczenie: nie mamy pojęcia, z czym mamy do czynienia, ale jest źle.

Katastrofa dotknęła również stronę tybetańską granicy, gdzie chińskie władze podają co najmniej 16 zabitych i co najmniej 546 zaginionych. Bo katastrofy są równych szans.

Szef ONZ ds. klimatu Simon Stiell powiedział, że katastrofa jest przypomnieniem, jak kruche stały się środowiska górskie, zauważając, że naukowcy i lokalne społeczności od lat ostrzegali przed ryzykiem zmian klimatu w tym obszarze. „Wiemy również, że ocieplający się klimat, spowodowany spalaniem przez ludzkość ogromnych ilości węgla, ropy i gazu, sprawia, że takie tragedie, jak ta i wiele innych na świecie, są znacznie bardziej prawdopodobne, częstsze i poważniejsze, a najbardziej dotknięte są często społeczności wrażliwe” – powiedział. Innymi słowy, ostrzegano nas, nie słuchaliśmy, a teraz góry dosłownie się rozpadają.

Oto przegląd bieżącej reakcji agencji ONZ: to trochę jak próba wyczerpania oceanu łyżeczką, ale z większą liczbą akronimów.