W 2018 roku Paul Simon pożegnał się triumfalnie z trasami koncertowymi na pełną skalę podczas tournée Homeward Bound. Ale najwyraźniej nawet chroniczna utrata słuchu i ogłoszenie emerytury nie są w stanie powstrzymać dobrego trubadura. Teraz, w wieku 84 lat, Simon wraca z A Quiet Celebration, koncertem wymagającym od publiczności ciszy i zrozumienia – śmiałe żądanie jak na arenę, ale M&S Bank Arena w Liverpoolu najwyraźniej dała radę.

Głos Simona stracił nieco mocy i zakresu, ale zyskał na intymności i autorytecie, oferując stonowaną, introspekcyjną reinwencję zamiast euforii zwycięskiego okrążenia. Perkusja jest głównie grana szczotkami, a legenda piosenkarstwa, uśmiechając się do rozentuzjazmowanej publiczności z Merseyside, prawdopodobnie po raz ostatni, nazwała to „upokarzającym doświadczeniem”. Wieczór otworzyło pełne wykonanie Seven Psalms, cyklu piosenek z 2023 roku, który przyszedł do niego we śnie, zawierającego cicho przejmujące rozważania o życiu, miłości, Bogu i śmierci – w tym ukłon w stronę kryzysu uchodźczego w Trail of Volcanoes: „Wydaje mi się, że wszyscy idziemy tą samą drogą, dokądkolwiek prowadzi”.

To, co Simon stracił w mocy wokalu, zyskał w intymności i autorytecie – a ten stonowany występ tworzy koncert arenowy jak żaden inny.