Mistrzostwa Open rozpoczęły się w Royal Birkdale, a wczesna tabela liderów to uroczy miszmasz znajomych twarzy i niespodzianek. Jon Rahm, który nie złamał 70 w czwartek Open od 2019 roku, jest obecnie -2 przez 13 dołków i trafia w greeny jakby mu byli winni pieniądze. Alex Smalley, sześciokrotny finalista w pierwszej trójce w PGA Tour, który jeszcze nie wygrał, rozrywa pole z wynikiem -5, bo najwyraźniej ogniste, wyschnięte na wiór linksy miały być trudnym testem. Ha.

Scottie Scheffler, obrońca tytułu, solidnie zaczyna z -3, jego kijek płonie. Robert MacIntyre, po krótkim starciu z dronem na 1. tee – „Nie uderzę, dopóki ten dron nie zniknie” – powiedział, bo nawet ptaki muszą szanować jego rutynę przed uderzeniem – zakończył z 67. Tymczasem Bryson DeChambeau w tym tygodniu wprowadził nowy driver, wymagający czterech poprawek, by leciał prosto. Jest -3 i na dobrej drodze, by przeciąć swój pierwszy cut w majorze w 2026, ostrożnie zauważając: „Nadal muszę rozgryźć kod, gdy pada i wieje.”

Pogoda jest łagodna, tylko lekki wietrzyk utrudnia życie popołudniowym starterom, co jest świetną wiadomością dla golfistów i fatalną dla tych, którzy liczyli na dramatyczne załamania. Tommy Fleetwood, lokalny bohater, jest na poziomie i wygląda na nieco przygnębionego, bo presja emocjonalna najwyraźniej istnieje. A Dan Brown, zapytany o swój nawyk palenia w obliczu ryzyka pożaru, przyznał się do siedmiu lub ośmiu papierosów na rundę, dodając: „Przepraszam, mamo.” Liderem klubowym jest obecnie -4, dzielone przez Sungjae Ima i Dana Browna, choć Alex Smalley czai się z -5 i czterema dołkami do końca. Wszystko bardzo brytyjskie, z dwoma Amerykanami uwielbiającymi warunki linksowe.