Ponad tuzin ofiar wykorzystywania przez Jeffreya Epsteina ma prostą wiadomość dla miliardera Leona Blacka: komisja nadzorcza Izby Reprezentantów to nie skrzynka sugestii, a twoja obecność jest wymagana. W liście opublikowanym w środę ofiary wezwały Blacka do podporządkowania się wezwaniom kongresowym przed czwartkowym przesłuchaniem, mając prawdopodobnie nadzieję, że człowiek, który zapłacił Epsteinowi dziesiątki milionów dolarów za "usługi podatkowe i planowanie majątku", nagle rozwinie sumienie - albo przynajmniej kalendarz.

Ofiary, które wiedzą coś o byciu wykorzystywanym, żądają również, aby Black przedstawił wszystkie umowy o zachowaniu poufności (NDA), które posiada. Bo nic nie mówi "nie mam nic do ukrycia" jak stos dokumentów prawnych zaprojektowanych do ukrywania rzeczy. Ich list zauważa, że użycie NDA przez Blacka podkreśla, dlaczego Kongres musi zbadać te umowy, które mogą rzucić światło na jego związek z Epsteinem i innymi z jego otoczenia. Jeśli Black nadal będzie wstrzymywał dokumenty, ofiary sugerują, aby Kongres użył "wszystkich dostępnych narzędzi" - co w waszyngtońskiej mowie zwykle oznacza surowo sformułowane listy, po których następują jeszcze bardziej surowo sformułowane listy.

Tymczasem republikański reprezentant James Comer, przewodniczący komisji nadzorczej Izby, zagroził Blackowi postawieniem w stan pogardy, jeśli nie będzie w pełni współpracował. Na wtorek Black nie potwierdził swojego pojawienia się, co jest albo przeoczeniem w harmonogramie, albo odważną strategią. W czerwcu Black powiedział komisji, że nie wiedział o "nikczemnej działalności" Epsteina, dopóki Epstein nie został oskarżony o handel ludźmi w lipcu 2019 r. - choć przyznał, że wiedział o przyznaniu się Epsteina do winy w 2008 r. w sprawach dotyczących prostytucji z nieletnią. Więc wiedział o prostytucji związanej z nieletnią, ale handel ludźmi był całkowitym zaskoczeniem. Jasne.

Do chóru dołączył reprezentant z Kentucky, Thomas Massie - który niedawno przegrał prawybory z kandydatem popieranym przez Trumpa, bo timing jest wszystkim - odczytał na głos nazwiska przyjaciół i współpracowników Epsteina, w tym Blacka, i wezwał Departament Sprawiedliwości do zbadania tych "sprawców". Massie zauważył również, że prawie rok po podpisaniu przez Trumpa ustawy o jawności akt Epsteina, miliony plików pozostają nieujawnione. Bo przejrzystość, podobnie jak sprawiedliwość, jest często najlepiej podawana na zimno - lub w tym przypadku, mocno zaczerniona.