Izrael kontynuował bombardowanie południowego Libanu we wtorek, ale zdołał uniknąć uderzenia w Bejrut, po częściowym zawieszeniu broni z Hezbollahem, które wszyscy interpretują bardzo różnie.
Na mocy porozumienia ogłoszonego przez prezydenta USA Donalda Trumpa późnym poniedziałkiem, siły izraelskie miały powstrzymać się od bombardowania stolicy w zamian za to, że Hezbollah nie zaatakuje Izraela. Rząd Libanu potwierdził umowę, choć sam Hezbollah nie wydał jeszcze publicznego oświadczenia, co jest trochę jak podpisywanie kontraktu bez podpisu drugiej strony.
Po ogłoszeniu izraelskie wojsko poinformowało, że przechwyciło dwa pociski wystrzelone w kierunku północnego Izraela. Hezbollah oświadczył, że zaatakował siły izraelskie w południowym Libanie, gdzie urzędnicy donieśli o śmiertelnych izraelskich uderzeniach. Tak więc zawieszenie broni ma trudny start.
Libańskie ministerstwo zdrowia poinformowało o czterech zabitych i 127 rannych, gdy izraelskie naloty uderzyły w budynki obok szpitala Jabal Amel w Tyrze w poniedziałek po południu. Wśród rannych było 39 pracowników szpitala, czterech w stanie krytycznym. Dyrektor szpitala, dr Wael Mroueh, opisał atak jako niespodziewany: „Pracowaliśmy z pacjentami i przesiedleńcami. Normalna praca, i nagle 'bum'.”
Izraelskie wojsko oświadczyło, że uderzyło w „infrastrukturę terrorystyczną Hezbollahu” w okolicy i przyznało, że doszło do uszkodzenia szpitala, ale podkreśliło, że „nie był on celem”. Oskarżyło również Hezbollah o ukrywanie się w infrastrukturze cywilnej, nie przedstawiając dowodów – coś, co stało się już wyświechtaną płytą w tym konflikcie.
Libańskie ministerstwo zdrowia podaje, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy zginęło 128 ratowników medycznych i pracowników służby zdrowia, a doszło do 159 ataków na karetki i placówki medyczne. Dentysta z chrześcijańskiej wioski Qlayaa zginął wraz z córką i synem w ataku drona we wtorek.
Izrael wydał nowy nakaz ewakuacji dla miasta Nabatieh, ostrzegając mieszkańców, że jest „zmuszony do zdecydowanego działania” przeciwko Hezbollahowi z powodu „naruszenia porozumienia o zawieszeniu broni” przez tę grupę. Izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło, że Hezbollah naruszył poniedziałkowe deklaracje, przeprowadzając „liczne ataki rakietowe i dronów z Libanu na izraelskie społeczności”. Skrzydło wojskowe Hezbollahu oświadczyło, że zaatakowało izraelskie czołgi i żołnierzy w południowych libańskich miastach, ale nie wspomniało o żadnych atakach transgranicznych, co wydaje się być rozróżnieniem bez różnicy.
Wojna rozpoczęła się 2 marca, kiedy Hezbollah wystrzelił rakiety w kierunku Izraela w odwecie za izraelski atak, który zabił najwyższego przywódcę Iranu. Od tego czasu w Libanie zginęło co najmniej 3468 osób, według ministerstwa zdrowia tego kraju, a ponad milion osób zarejestrowało się jako przesiedleńcy. Izrael podaje, że zginęło 25 jego żołnierzy i czterech cywilów.
W poniedziałek wieczorem ambasada Libanu w Waszyngtonie poinformowała, że rząd otrzymał potwierdzenie akceptacji przez Hezbollah propozycji częściowego zawieszenia broni popartej przez USA, po rozmowie między prezydentem Josephem Aounem a sekretarzem stanu USA Marco Rubio. Trump następnie poinformował ambasadorkę Libanu Nadę Moawad, że uzyskał zgodę izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu. Trump napisał następnie na Truth Social, że rozmawiał z Netanjahu i przedstawicielami przywódców Hezbollahu: „Zgodzili się przestać strzelać do Izraela i jego żołnierzy. Podobnie Izrael zgodził się przestać strzelać do nich.”
Netanjahu natychmiast wydał oświadczenie, w którym powiedział, że powiedział Trumpowi, że „jeśli Hezbollah nie przestanie ostrzeliwać naszych miast i obywateli, Izrael uderzy w cele terrorystyczne w Bejrucie”. Powiedział również, że wojsko będzie „kontynuować działania zgodnie z planem w południowym Libanie”. Tyle o duchu porozumienia.
Starszy poseł Hezbollahu Hassan Fadlallah powiedział, że grupa nie poprze „jednostronnego” zawieszenia broni i wezwał do kompleksowego zawieszenia broni jako wstępu do wycofania się Izraela z południowego Libanu. Przewodniczący parlamentu Nabih Berri powiedział New York Times, że grupa...