Sir James Cleverly wyjaśnił, że osobiście nie porównałby ministra rządu do oficera Gestapo, po tym jak Kemi Badenoch porównała minister edukacji Bridget Phillipson do takiego oficera. Cień sekretarza ds. mieszkalnictwa, występując w niedzielnym programie BBC z Laurą Kuenssberg, powiedział o nazistowskim porównaniu Badenoch: „Nie, prawdopodobnie bym tego nie zrobił”. To polityczny odpowiednik stwierdzenia „nie założyłbym tej koszuli”, tyle że stawka jest wyższa.

Badenoch wygłosiła tę uwagę, krytykując decyzję rządu o zniesieniu zwolnienia podatkowego dla szkół prywatnych, co spotkało się z ostrą krytyką ze strony Partii Pracy. Phillipson stwierdziła, że komentarz Badenoch pokazuje, iż „nie nadaje się ona na premiera”, co jest dość standardową odpowiedzią na bycie nazwanym oficerem Gestapo. Badenoch nie przeprosiła, a wcześniej w tym tygodniu podczas pytań do premiera określiła Phillipson jako „złośliwą wojowniczkę klasową”.

Cleverly bronił zasadniczego punktu Badenoch – że polityka jest „mściwa” i dotyczy „wojny klasowej” – jednocześnie dystansując się od sformułowania. „Więc to nie byłoby sformułowanie, którego bym użył” – powiedział, pozostawiając pole do wyobrażenia sobie jego preferowanej alternatywy: może „nieprzyjemny biurokrata” lub „gorliwy poborca podatkowy”.

Naciskany, czy politycy powinni zachować ton szacunku, Cleverly argumentował za solidną demokracją, mówiąc, że wyborcy nie chcą „koleżeńskich i spokojnych” wymian zdań. Przewodnicząca Partii Pracy Anna Turley nazwała komentarze Badenoch „całkowicie oburzającymi i głęboko niestosownymi”, ale cóż, ona tak powie.