Pewnego piątkowego wieczoru pod koniec kwietnia Cathy Tie, kanadyjska serialna przedsiębiorczyni i samozwańcza „Biotech Barbie”, stała na scenie słynnego nowojorskiego Carnegie Hall, wykonując II Koncert fortepianowy Saint-Saënsa na lśniącym fortepianie Steinway, w towarzystwie orkiestry. Jej tiulowa suknia w kolorze różowym do ziemi mieniła się złotymi cekinami; ciemne włosy opadały falami na ramiona okryte peleryną. Muzyka była pełna pasji, ale wyraz twarzy Tie był obojętny – nie zatopiła się w muzyce; skupiła się na zadaniu. Gdy ostatnie nuty wybrzmiały, wstała, uśmiechnęła się sztywno i ukłoniła się krótko, po czym wróciła, by odebrać nieco niezręczne „Sto lat” od orkiestry i publiczności. To były 30. urodziny Tie, a ona wynajęła Carnegie Hall, by uczcić tę okazję. Większość zaproszonych gości, w tym reporter, albo dopiero co poznała Tie, albo w ogóle jej nie znała.
Ale Tie to nie tylko pianistka z zamiłowaniem do ekstrawaganckich imprez. Zawsze przesuwała granice edycji genów, próbując kiedyś zamienić konie w jednorożce. Teraz zamierza modyfikować ludzkie embriony – coś, za co jej kontrowersyjny były mąż trafił do więzienia. „Nie ma sposobu, by to powstrzymać” – mówi o swojej misji, najwyraźniej niezrażona prawnymi i etycznymi zgliszczami pozostawionymi przez poprzednika.