Stanowi i terytorialni ministrowie ds. niepełnosprawności grzecznie, ale stanowczo poinformowali rząd Albanese, że jego plan reformy NDIS ma kilka, hm, logistycznych wpadek – a mianowicie, że nie mogą po prostu wyczarować „usług zastępczych” dla ponad 200 000 uczestników, którzy mają zostać wyrzuceni z programu do 2031 roku.
Rządowy projekt ustawy o krajowym systemie ubezpieczeń na wypadek niepełnosprawności ma na celu okiełznanie bestii wartej 50 miliardów dolarów rocznie poprzez najpierw cięcie budżetów, a następnie wyrzucanie ludzi począwszy od 2028 roku. Bo nic tak nie mówi „zrównoważony rozwój” jak zrzucenie problemu na kogoś innego.
We wspólnym wniosku do komisji śledczej NDIS w czwartek stany i terytoria zgodziły się, że ograniczenie wzrostu jest ważne – ale może nie kosztem, no wiecie, bezpieczeństwa, dobrostanu i życiowych rezultatów uczestników. Zauważyli również, że nie byli „znacząco konsultowani” w sprawie proponowanych zmian i są trochę nerwowi, jeśli chodzi o przyznanie federalnemu ministrowi NDIS jednostronnych uprawnień, co ich zdaniem „sygnalizuje szersze odejście” od wspólnego zarządzania.
Modelowanie departamentu pokazuje, że ponad 240 000 uczestników ma zostać przeniesionych z NDIS w ciągu czterech lat po wejściu w życie nowych zasad kwalifikowalności w 2028 roku. Ministrowie wskazali na wyraźny brak „jasno określonych alternatywnych form wsparcia”, stwarzając to, co delikatnie nazwali „ryzykiem niezaspokojonych potrzeb i przerzucania kosztów na systemy stanowe i terytorialne (w tym zdrowie, edukację i wymiar sprawiedliwości), które nie są przygotowane na zwiększony popyt i nie mogą zapewnić usług zastępczych na miarę NDIS”.
„Bez starannego, skoordynowanego podejścia, które dostosuje te zmiany do szerszych ulepszeń w systemie wsparcia dla osób niepełnosprawnych, istnieje znaczne ryzyko, że osoby z niepełnosprawnościami trafią do szpitali lub innych placówek, które są nieodpowiednie i niezdolne do zaspokojenia ich potrzeb, lub nie będą miały żadnego dostępu do usług” – czytamy we wniosku. Tłumaczenie: Nie budujemy równoległego wszechświata NDIS, więc może nie twórzmy go.
Federalny minister zdrowia Mark Butler, zapytany, czy rząd rozważy skalę cięć, dał mistrzowską lekcję uników, nazywając plan „bardzo dobrze opracowanym” i zapewniając, że stawia osoby z niepełnosprawnościami „w centrum”. Odrzucił również potrzebę przedłużenia senackiego dochodzenia, mając nadzieję na uchwalenie ustawy przed przerwą parlamentarną na lato 2 lipca.
Lider opozycji Angus Taylor powiedział, że Koalicja chce dłuższego dochodzenia, ale nie zobowiązał się do zawarcia umowy z Zielonymi. „Najważniejsze jest to, abyśmy faktycznie zobaczyli, co jest konieczne, aby było to zrównoważone” – powiedział, nie podając żadnych konkretów.
Tymczasem rząd Wiktorii ujawnił pierwsze szczegóły swojego programu Thriving Kids – wartej 4 miliardy dolarów wspólnej inicjatywy, która do 2028 roku usunie z NDIS dzieci poniżej dziewiątego roku życia z łagodnymi opóźnieniami rozwojowymi i autyzmem. Od października każde dziecko przejdzie dwie oceny rozwojowe: jedną przed przedszkolem, a drugą przed szkołą podstawową. Bezpłatne oceny będą przeprowadzane przez klinicystów i pracowników służby zdrowia w poradniach matki i dziecka, przedszkolach i wczesnych ośrodkach rodzicielskich.
Wiktoriańska minister ds. dzieci i niepełnosprawności Lizzie Blandthorn powiedziała, że program wychwyci wczesne wskaźniki i skieruje dzieci do usług takich jak wsparcie rówieśnicze, usługi rodzinne, grupy zabaw wspomaganych lub terapię logopedyczną i zajęciową. Podkreśliła, że dzieci z trwałymi i znacznymi niepełnosprawnościami lub wysokimi potrzebami wsparcia nadal będą miały dostęp do NDIS. I w chwili odświeżającej szczerości zauważyła, że ogłoszenie Thriving Kids jest „niezwiązane z ustawą” obecnie badaną – tą samą ustawą, która zdaniem ministrów stanowych i terytorialnych idzie „dalej” niż zmiany, na które się zgodzili.