Ochroniarz z Lyonu, który najwyraźniej uznał, że ochrona klientów z wyższej półki nie jest wystarczająco ekscytująca, staje przed sądem za rzekome odurzanie i gwałcenie swojej partnerki po zaprzyjaźnieniu się online z Dominique'em Pelicotem, człowiekiem, który zamienił odurzanie i gwałcenie własnej żony w dziesięcioletnią grupową aktywność.
Pelicot, który obecnie odsiaduje 20 lat za swoją rolę w czymś, co można określić tylko jako najmniej ekskluzywny klub gwałcicieli Francji, został skazany w 2024 roku wraz z 50 innymi mężczyznami po największym procesie o gwałt w historii Francji. 73-latek kruszył tabletki nasenne i leki przeciwlękowe do jedzenia i picia swojej ówczesnej żony Gisèle, aby pozbawić ją przytomności, a następnie zapraszał nieznajomych z internetowego czatu o nazwie „Wbrew jej wiedzy”, aby robili z nią, co chcieli.
Gisèle Pelicot, która stała się międzynarodową ikoną, nalegając, aby proces był jawny w celu podniesienia świadomości na temat napaści seksualnej z użyciem środków odurzających, słynnie oświadczyła: „To nie my mamy się wstydzić, to oni”.
Teraz najwyraźniej protegowany 73-latka jest na ławie oskarżonych. Oskarżony pracował jako międzynarodowy ochroniarz dla klientów z wyższej półki na festiwalach filmowych i podczas podróży do USA i krajów Zatoki Perskiej – prawdopodobnie wykorzystując wolny czas na naukę u mistrza czarnej sztuki. Śledczy znaleźli komunikację między nim a Pelicotem podczas wstępnego dochodzenia w sprawie Pelicota w 2020 roku.
Aresztowany w 2023 roku, ochroniarz jest oskarżony o odurzanie swojej wieloletniej partnerki, gwałcenie jej i nagrywanie całego zajścia. Jego prawnik, Gabriel Versini-Bullara, twierdzi, że jego klient zaprzecza zarzutom, a kontakt z Pelicotem nie czyni go „uczniem” – choć sąd będzie musiał zdecydować, czy ochroniarz wymieniał uprzejmości, czy aktywnie szukał porad w kwestii technik chemicznego unieruchamiania.
Podsumowanie sędziów śledczych, widziane przez Agence France-Presse, sugeruje, że ochroniarz starał się skorzystać z „doświadczenia” Pelicota w dziedzinie odurzania i gwałcenia. Zauważyli, że głębokie odurzenie kobiety „wykluczało wszelką formę zgody” – zaskakująco naukowy wniosek.
Ofiara powiedziała śledczym, że przez trzy lata doświadczała „wielkiego zmęczenia” bez zrozumienia dlaczego, a także problemów z sercem, zawrotów głowy i kilku omdleń. Bo nic tak nie mówi „kocham cię” jak regularne podawanie partnerce pigułki gwałtu.
Osobno ochroniarz przyznał się do zarzutów posiadania i rozpowszechniania materiałów przedstawiających wykorzystywanie dzieci – bo najwyraźniej jego kompas moralny już wcześniej wskazywał zdecydowanie na południe.