Rachael „Raygun” Gunn, pierwsza australijska breakdancerka olimpijska, w końcu zrobiła to, co miliony ludzi z dostępem do internetu zrobiły dwa lata temu: obejrzała swój występ w Paryżu 2024. I jej werdykt? „Nie jest tak zły, jak myślałam!” Co, biorąc pod uwagę, że zdobyła zero punktów i stała się ulubionym obiektem drwin internetu, jest mniej więcej odpowiednikiem stwierdzenia, że Titanic był „trochę wilgotny”.
W wywiadzie dla CNN opublikowanym w środę, sydnejska naukowczyni, która stała się mówczynią, zastanawiała się nad momentem, w którym jej niekonwencjonalny układ uczynił ją globalną sensacją – i globalnym pośmiewiskiem. „Kiedy stało się to wiralowe, to było surrealistyczne. Poczułam mdłości – taki lęk” – powiedziała. „Myślałam tylko: ‚To na pewno nie dzieje się naprawdę. To na pewno jakiś dziwny, egotyczny sen, w którym myślę, że moja twarz jest rozpowszechniona na całym świecie’”. Sen, być może, ale taki ze 100% więcej podskoków kangurzych i zerową liczbą punktów.
Gunn, która była pierwszą australijską breakdancerką olimpijską, powiedziała CNN, że wcześniej widziała tylko „fragmenty” swojego układu. Ale przed premierą nadchodzącego dokumentu Netflixa, „Untold: Raygun: Breaking Badly”, w końcu usiadła i obejrzała całość. „Nie pamiętam dlaczego, ale skończyło się na tym, że to obejrzałam i pomyślałam: ‚O, nie jest tak źle, jak myślałam!’” – powiedziała. Wierzymy jej na słowo – chociaż karty sędziowskie sugerują co innego.
Podzieliła się też ciężko zdobytą mądrością na temat internetu. „Myślę, że przywiązujemy zbyt dużą wagę do reakcji online. Ale internet to nie prawdziwy świat” – powiedziała. „W internecie jestem totalnie krytykowana, ale osobiście spotykam się z zupełnie inną reakcją. To zupełnie inne doświadczenie”. Sugeruje przeformułowanie internetowych drwin jako „odznaki honoru, że zrobiło się coś interesującego”. Odznaka honoru, być może, ale taka, której nie chciałoby się mieć w CV.
Gunn wdała się również w mętne wody analizy płci w sporcie. „Myślę, że sportsmenki są poddawane większej analizie. Po prostu są” – powiedziała. „Chodzi o to, jak występują, co noszą, jaki mają kształt ciała – są zbyt umięśnione, nie dość umięśnione, zbyt grube, zbyt chude”. Tymczasem sportowcy po prostu mogą tańczyć breakdance w spokoju.
Konsekwencje jej występu były, delikatnie mówiąc, dokładne: komik Rachel Dratch przebrała się za Raygun w The Tonight Show, premier Australii Anthony Albanese pochwalił ją za to, że „spróbowała”, a proponowany musical „Raygun: The Musical” został bezceremonialnie zamknięty przez jej zespół prawny. Twórczyni Steph Broadbridge lamentowała: „Obawiali się, że szkodzę jej marce, czego nigdy bym nie zrobiła”. Zespół Gunn, tymczasem, powołał się na potrzebę „ochrony praw twórczych Rachael i integralności jej pracy”. Bo nic nie mówi „integralność” jak nakaz zaprzestania działalności.
Jeśli chodzi o przyszłość, Gunn mówi: „Paryż jest teraz częścią mojej historii. Dla mnie chodzi bardziej o radykalną akceptację wszystkiego, co się wydarzyło, i po prostu stawianie jednej stopy przed drugą, próbując iść naprzód”. Radykalna akceptacja, rzeczywiście – bo kiedy zostało się zmemowanym przez całą planetę, niewiele innego pozostaje, jak tylko to zaakceptować i może obejrzeć dokument.