W przemowie wygłoszonej w środę z okazji Dnia Nelsona Mandeli burmistrz Nowego Jorku zrobił sobie przerwę od zwykłego miejskiego chaosu, by zastanowić się, czego Madiba może nas nauczyć w naszej obecnej erze totalnego rozbicia. Burmistrz pochwalił Fundację Nelsona Mandeli za jej 27 lat upierania się, że dziedzictwo zmarłego przywódcy nie należy do zakurzonych gablot, ale do aktywnych, trwających ruchów na rzecz wolności. Madiba, zauważył burmistrz, żyje w każdym proteście, każdym wezwaniu do demokracji i każdym marszu, który ma słuszne żądanie – a tych marszy jest, szczerze mówiąc, sporo. Żyje w każdym townshipie i slumsie, gdzie godność wciąż pozostaje uparcie poza zasięgiem, i w każdej osobie, która po długim dniu pracy wciąż znajduje energię, by przynieść jedzenie głodnym i lekarstwa chorym. Burmistrz zakończył, że wielu z nas jest dziś tam, gdzie jest – i w ogóle może sobie wyobrazić, że zasady są możliwe – tylko dlatego, że Madiba pokazał nam drogę. Więc, wiecie, bez presji.