Oczekuje się, że w nadchodzących dniach posłowie z lewego skrzydła Partii Pracy będą namawiać Eda Milibanda do rozważenia kandydowania na lidera, podczas gdy Keir Starmer staje w obliczu pewnego wyzwania ze strony swoich posłów w przyszłym tygodniu. Po fatalnych wynikach Partii Pracy w czwartkowych wyborach, była minister Catherine West powiedziała, że jeśli do poniedziałku żaden z ministrów nie wystąpi publicznie, ona sama rozpocznie kampanię, by przełamać impas.

To następuje po tym, jak w sobotę szereg posłów z tylnych ław wezwało Starmera do ustalenia harmonogramu jego odejścia z Downing Street. Premier ponownie podkreślił swoją determinację, by pozostać na stanowisku, mówiąc w sobotę, że zmiana przywództwa „pogrążyłaby kraj w chaosie”.

Wielu posłów Partii Pracy z różnych frakcji popiera Andy'ego Burnhama jako następcę Starmera. Jednak burmistrz Greater Manchester potrzebuje czasochłonnych i niepewnych wyborów uzupełniających, by wrócić do parlamentu. Krążą spekulacje, że Wes Streeting może rozważać ruch w przyszłym tygodniu, choć sojusznicy ministra zdrowia stanowczo temu zaprzeczają, wskazując na jego publiczne poparcie dla premiera w piątek.

Ponieważ droga Burnhama z powrotem do Izby Gmin wciąż jest niejasna, dziesiątki posłów z tylnych ław z lewego skrzydła partii przygotowują się teraz do zwrócenia się w stronę Milibanda. Oczekuje się, że grupa ta będzie namawiać ministra energii do wkroczenia i zapobieżenia koronacji Streetinga, wierząc, że Angela Rayner, była zastępczyni Starmera, nie ma wystarczającego poparcia.

Posłowie rozważali swoje opcje dzień po katastrofalnych wynikach wyborów Partii Pracy, a niektórzy z tylnych ław dołączyli do głosów wzywających premiera do odejścia. Sprawy jednak nabrały tempa, gdy West, posłanka z północnego Londynu, zwolniona przez Starmera ze stanowiska ministra w Foreign Office w zeszłym roku, powiedziała BBC, że w przypadku braku innych kandydatów, w poniedziałek poprosi kolegów o poparcie jej jako sposób na rozpoczęcie konkursu. Stwierdziła, że ma poparcie 10 posłów, znacznie poniżej wymaganych 81 – 20% klubu parlamentarnego – by poprzeć jakiegokolwiek kandydata. Jednak jej działanie może skłonić innych do działania.

„Moim preferowanym rozwiązaniem jest, aby gabinet dokonał przetasowań w swoim gronie, gdzie jest mnóstwo talentu, a Keir otrzymałby inną rolę, którą mógłby się cieszyć, być może międzynarodową” – powiedziała West. Dodała: „Nie mam kandydata. To część problemu. Ale myślę, że jest kilka osób, które chciałyby to zrobić, które planowały to od miesięcy, ale jestem bardzo zaskoczona, że żadna z nich nie pojawiła się dzisiaj, mówiąc: „Zrobię to”.”

Partia Pracy straciła w czwartek ponad 1400 radnych w całej Anglii, tracąc poparcie na rzecz Reform UK i Zielonych w tradycyjnych bastionach. W Walii partia po raz pierwszy straciła władzę, spadając do zaledwie dziewięciu mandatów w Senedd, za Plaid Cymru i Reform, tracąc także grunt w parlamencie szkockim.

Starmer, który ma wygłosić w poniedziałek przemówienie o bliższych związkach z Europą, rozpoczął kontratak w sobotę, ogłaszając dwie nowe nominacje, które określił jako „patrzące w przyszłość” – dotyczące partyjnych dygnitarzy Gordona Browna i Harriet Harman. Brown, były premier i wieloletni kanclerz za Tony'ego Blaira, został mianowany wysłannikiem Starmera ds. globalnych finansów, z zadaniem doradzania w sprawie partnerstw finansowych wspierających inwestycje związane z obronnością, szczególnie z Europą. Harman, która była zastępczynią lidera Partii Pracy za Browna, zostanie doradcą premiera ds. kobiet i dziewcząt, koncentrując się na walce z przemocą i poprawie możliwości ekonomicznych.

Podczas wizyty w południowym Londynie wcześniej tego dnia Starmer powiedział, że choć przyjmuje, że musi „odbudować” po stratach, nie ustąpi: „Nie zamierzam od tego uciekać, to pogrążyłoby kraj w chaosie”.

Kolejni posłowie Partii Pracy wezwali Starmera do wyznaczenia daty przekazania przywództwa, w tym Clive Betts, wieloletni poseł z Sheffield South East, oraz Debbie Abrahams z Oldham East and Saddleworth. Abrahams powiedziała: „Musimy uznać niebezpieczeństwa, w jakich się teraz znajdujemy, że na tej trajektorii”