Około 23:00 nad Belfast zaczął padać ulewny deszcz, a tłumy, które się zebrały, zaczęły się szybciej rozchodzić, pozostawiając za sobą płonące wraki pojazdów i elementy ulicznego wyposażenia.
Na mieszkalnej ulicy udekorowanej flagami lojalistycznymi w pobliżu Shankill Road w Belfaście, zamaskowani mężczyźni podeszli do domu z zabitym deskami oknem i kamerą ochronną na zewnątrz. Gdy kobieta z mniejszości etnicznej wyglądała z górnego okna, niektórzy z mężczyzn ruszyli na drzwi wejściowe i je wyważyli. W powietrzu gęstym od dymu z fajerwerków zaatakowali dolne okna cegłami. Wtargnąwszy do środka, niektórzy twierdzili, że go „wyzwalają”. W pobliżu graffiti domagało się „lokalnych domów dla lokalnych ludzi”. Kobieta z tłumu powiedziała do przyjaciółki: „W środku są małe dziewczynki”.
W pobliżu podpalono samochód. Gdy chaos się rozgrywał, mężczyzna w masce czaszki kazał ludziom chować telefony. Nad głowami krążyły helikoptery, a dwóch policjantów przyglądało się z samochodu, gdy dym unosił się ku niebu – ale najwyraźniej uznali, że interwencja nie jest bezpieczna. Zanim posiłki przybyły w czterech furgonetkach policyjnych, większość kilkusetosobowego tłumu już się rozpłynęła, pozostawiając tylko garstkę maruderów.
Gwałtowne sceny rozegrały się po tym, jak sudański azylant został oskarżony o usiłowanie zabójstwa w związku z atakiem nożem sfilmowanym w drastycznym wideo szeroko udostępnionym w mediach społecznościowych we wtorek. Nagranie zostało opublikowane przez Tommy'ego Robinsona i inne skrajnie prawicowe postacie, co wywołało żądania protestów.
Na ulicy z szeregowcami udekorowanej flagami unijnymi, przy Newtownards Road we wschodnim Belfaście, z widokiem na słynne żółte dźwigi Samson i Goliat, dom stanął w ogniu, biały tynk poczerniał od sadzy. Grupa mężczyzn i kobiet przyglądała się, jak wozy strażackie blokują ulicę, a strażacy walczą z ogniem, który przelewa się na ulicę. Na równoległej ulicy palił się mniejszy ogień na środku drogi, w powietrzu unosił się zapach palonego plastiku.
Na końcu Newtownards Road najbliżej centrum miasta stał rząd policyjnych furgonetek i samochodów, gotowych do reakcji na eskalację przemocy. Na drugim końcu ulicy szkielet spalonego autobusu stał obok chodnika usianego potłuczonym szkłem, przed przewróconymi, dymiącymi śmietnikami, a nad głową powiewała delikatnie flaga unijna. Mężczyźni w maskach i kapturach zatrzymywali się, by pozować do zdjęć przy wraku autobusu, oddalając się z miejsca przemocy.
Minister sprawiedliwości Irlandii Północnej Naomi Long powiedziała, że „nienawiść nie może wygrać”, gdy w kilku obszarach wybuchły zamieszki. Long powiedziała: „Wcześniej dzisiaj stałam obok pierwszego ministra, zastępcy pierwszego ministra i głównego konstabla PSNI i apelowaliśmy o spokój. Niestety, są tacy, którzy postanowili zignorować te apele; są zdecydowani siać zniszczenie w tych samych społecznościach, które rzekomo próbują chronić. Uzbrajają autentyczny ból, niepokój i gniew, które ludzie odczuwają, dla własnych błędnych celów. Nie ma miejsca dla zamaskowanych bandytów, którzy wychodzą na ulice, grożą, zastraszają, zakłócają porządek i powodują bezsensowne szkody – po prostu nieszczere jest twierdzenie, że robi się to dla dobra Irlandii Północnej”.
Zastępczyni pierwszego ministra Irlandii Północnej Emma Little-Pengelly również zaapelowała o spokój, pisząc w mediach społecznościowych: „Wiem, że wszyscy są przerażeni tym, co się stało. Wiem, że wielu jest wściekłych i są tacy, którzy chcą zarejestrować protest. To apel, aby działać w całkowicie pokojowy sposób. Przemoc nie służy żadnej sprawie, szkodzi jej. Niszczenie rzeczy we własnej społeczności nie przynosi korzyści nikomu. Wyładowywanie frustracji z powodu złych działań jednej osoby na tych, którzy nie mieli z tym nic wspólnego, jest całkowicie złe”.
Mieszkańcy są ewakuowani z domów, które stanęły w ogniu na Lendrick Street we wschodnim Belfaście.