Jest coś magicznego w aparatach instant, czego smartfony po prostu nie potrafią odtworzyć. Łapiesz chwilę, drukujesz ją i albo dajesz w prezencie, albo chowasz do pudełka po butach. Jasne, jakość obrazu nie dorówna twojemu iPhone'owi, ale to część uroku – niedoskonałość to cały vibe. Przetestowaliśmy modele popularnych marek i znaleźliśmy kilka, które się wyróżniają, od klasycznych purystów po hybrydy z aplikacją.

Fujifilm Instax Mini Evo to nasz typ dla większości ludzi. Jest trochę drogi – 234 dolary (choć często w promocji za 212,80), ale daje świetnie wyglądające zdjęcia i oferuje poważną kontrolę twórczą. Jeśli twój portfel czuje się mniej odważnie, Instax Mini 13 (93,95 dolara) robi solidne zdjęcia z mniejszą liczbą bajerów. Dla entuzjastów retro Polaroid Flip (219,99 dolara) trafia w vintage'owy klimat – ale uwaga, film będzie cię kosztować. Tymczasem Kodak Mini Retro 3 może być mądrzejszym zakupem dla oszczędnych, dzięki tańszym odbitkom.

Instax Mini Evo to hybrydowy aparat, który zapożycza swój powalający wygląd z premium linii Fujifilm X100 (która kosztuje setki więcej). Jego vintage'owe pokrętła i przyciski są tak stylowe, że przyciągały spojrzenia, gdy spacerowałem po Los Angeles. Cena może wywołać grymas, ale elastyczność może uchronić cię przed marnowaniem odbitek – i pieniędzy. Masz opcje obiektywu i efekty (retro filtry, monochromatyczne itp.), 3-calowy ekran LCD, który służy też jako wizjer, oraz możliwość podglądu i wyboru zdjęć przed wydrukiem. Możesz nawet wyzwalać migawkę zdalnie przez aplikację. Wbudowana pamięć to maksymalnie 45 zdjęć, co jest trochę skąpe, ale możesz drukować z telefonu. Do tego ładuje się przez USB-C – nowoczesny akcent, którego brakuje Mini 13.

Jeśli masz bardziej napięty budżet, Instax Mini 13 jest twoim przyjacielem. Jest łatwy w obsłudze (przekręcasz obiektyw, aby włączyć/wyłączyć) i przewyższa inne budżetowe aparaty, które testowaliśmy. To ulepszenie w stosunku do Mini 12, dodające samowyzwalacz z opcjami 2 i 10 sekund. Mini 41 wygląda bardziej elegancko, ale nie ma samowyzwalacza i kosztuje około 23 dolary więcej. Mini 13 daje bardziej realistyczne kolory niż konkurencja spoza Fujifilm, a jego fizyczny wizjer pokazuje pozostałe zdjęcia – przydatne, bo każda odbitka kosztuje około 1 dolara. Słabe światło to problem, a flash jest przytłaczający (nie można go wyłączyć i prześwietlił kilka zdjęć). Brak Bluetootha i trybów kreatywnych, więc jesteś skazany na to, co widzisz.

Kodak Mini Shot 3 Retro to kolejna budżetowa alternatywa, mimo wyższej ceny początkowej (159,99 dolara sugerowanej, ale często w promocji). Film jest znacznie tańszy – około 20 dolarów za 60 odbitek – co czyni go lepszym długoterminowym wyborem dla początkujących. Ma ekran LCD do podglądu, drukowanie przez Bluetooth z telefonu i aplikację towarzyszącą z ramkami, naklejkami, filtrami, a nawet trybem upiększania. Minusy: zdjęcia mogą być nieostre, czasem mają różowy odcień, a odbitki wydają się bardziej wiotkie.

Dla fanów retro Polaroid Flip to marzenie. Jego design i klapka na zawiasie przywołują vintage'owe klasyki, takie jak Polaroid 600, i drukuje kultowe zdjęcia z białą ramką, które wyglądają autentycznie jak Polaroid. Ulepsza starszy Polaroid Now Plus dzięki ostrzejszym obrazom (za sprawą autofokusa sonarowego i systemu hiperfokalnego z czterema soczewkami) oraz mocnej lampie błyskowej. Funkcja Scene Analysis ostrzega o problemach z ekspozycją i odległością, choć nie zawsze jest dokładna. Ale film jest drogi (18,99 dolara za osiem arkuszy), to najcięższy aparat tutaj, a odbitki potrzebują 15 minut na wywołanie w ciemności. Zdjęcia przy słabym świetle mogą wyglądać marzycielsko, ale nie każdemu przypadną do gustu. Jeśli Flip to za dużo, Polaroid Go Gen 3 (89,99 dolara) to mniejsza, tańsza alternatywa z prostą obsługą „wyceluj i strzelaj”, samowyzwalaczem i lusterkiem do selfie – tylko nie oczekuj Bluetootha ani zaawansowanych trybów.

Aktualizacja, 6 sierpnia: Dodaliśmy Instax Mini 13 i Polaroid Go Gen 3, ustanowiliśmy Instax Mini Evo naszym głównym wyborem, a Kodak Mini Retro i Instax Mini 13 wyznaczyliśmy jako wybory budżetowe.