Google w końcu wyłącza Asystenta Google w przyszłym miesiącu i szczerze mówiąc, najwyższy czas – nie dlatego, że Asystent był zły, ale dlatego, że Google traktował go jak niezręcznego krewnego na zjeździe rodzinnym, odkąd pojawił się Gemini. Jedną z największych frustracji związanych z Gemini? Nie potrafi niezawodnie wykonywać połączeń bez użycia rąk, co Asystent robił z łatwością weterana. Zamiast to naprawić, Google po prostu... idzie dalej. Klasyka.
Wchodzi Dicio – darmowy, otwartoźródłowy asystent głosowy na Androida, który ma złapać spadające jabłka. Według strony GitHub, Dicio to „darmowy i otwartoźródłowy asystent głosowy działający na Androidzie”, który obsługuje różne umiejętności i metody wejścia/wyjścia, zapewniając zarówno mowę, jak i graficzną informację zwrotną. Najważniejsze? Przetwarza wszystko na urządzeniu, więc Twoje dane pozostają Twoje – bez podsłuchiwania przez osoby trzecie, bez wysyłania sekretów do chmury Google.
Dicio radzi sobie z podstawami: pogoda, wyszukiwanie w internecie, teksty piosenek, otwieranie aplikacji, obliczenia, nawigacja, dzwonienie do kontaktów, ustawianie timerów, sterowanie mediami, opowiadanie żartów, nasłuchiwanie słowa budzącego, tłumaczenie, czytanie powiadomień, a nawet włączanie latarki. To jak szwajcarski scyzoryk dla Twojego głosu, minus możliwość wysyłania wiadomości lub e-maili głosowo i brak połączenia z Android Auto. Ale hej, nikt nie jest doskonały.
Konfiguracja Dicio to bułka z masłem. Wystarczy pobrać go z Google Play, zainstalować i przejść przez kreatora konfiguracji. Musisz przyznać uprawnienia do mikrofonu, pobrać plik do zamiany mowy na tekst i ustawić słowo budzące – wymawiane „diss-eee-oh”, bo najwyraźniej potrzebowaliśmy kolejnego problemu z wymową. Potem ruszasz: powiedz „Hej, Dicio...” i pozwól mu działać.
W testach Dicio radził sobie z typowymi zadaniami, które rzucałem Asystentowi, choć nie obyło się bez dziwactw. Otwieranie aplikacji bywa zawodne, a brak wysyłania e-maili/wiadomości to minus. Ale jak na darmową, prywatną alternatywę, jest zaskakująco solidny. Deweloper aktywnie nad nim pracuje, więc miejmy nadzieję, że te funkcje wkrótce się pojawią.
Największą wadą Dicio jest to, że Google nie uznaje go za prawidłowego asystenta głosowego dla Android Auto, więc nie możesz go używać bez użycia rąk podczas jazdy – chyba że nie jesteś podłączony, co mija się z celem. Mimo to wolę trzymać dane lokalnie niż ryzykować wysyłanie ich do chmury Google przy każdej drobnej czynności.
I porozmawiajmy o rosnącej liczbie subskrypcji Google. Najtańszy plan Gemini kosztuje 7,99 USD miesięcznie za Gemini AI Plus, co obejmuje dostęp do Gemini Flash 3.5, aplikację Gemini z Omni, Google Flow z Gemini Omni, Daily Brief i AI Inbox w Gmailu. Niektóre podstawy pozostają darmowe, ale jasne jest, że Google stawia na AI. Jeśli będą dalej forsować płatne poziomy, więcej użytkowników może przenieść się do Dicio – pod warunkiem, że otrzyma on należne uznanie.
Na razie Dicio jest moim domyślnym asystentem i trzymam kciuki, żeby Google w końcu otworzył drzwi Android Auto. Do tego czasu chętnie wymienię kilka brakujących funkcji na spokój ducha, jaki daje przetwarzanie na urządzeniu. Prywatność, jak się okazuje, to funkcja – kto by pomyślał?