Pełniąca obowiązki prorektora Australijskiego Uniwersytetu Narodowego, prof. Joan Leach, stanęła w czwartek przed komisją królewską ds. antysemityzmu i spójności społecznej, aby zaprzeczyć, jakoby uniwersytet „stracił kontrolę” nad kampusem na rzecz pro-palestyńskiego obozowiska. Dzieje się tak pomimo wewnętrznego przeglądu bezpieczeństwa, który wykazał, że obozowisko stanowiło „wysokie” ryzyko psychospołeczne.

Studenci rozbili obóz w kwietniu 2024 roku w solidarności z Palestyńczykami w obliczu wojny Izraela z Gazą, celując w powiązania uniwersytetu z producentami broni. Przegląd miejsca pracy, sfinalizowany w październiku 2024 roku, wykazał, że zarówno bezpośrednie, jak i rezydualne ryzyko psychospołeczne było wysokie. Leach zauważyła: „Istnieje teraz procedura, dzięki której ochrona wie, co robić w przypadku protestu takiego jak obozowisko”.

Zapytana, czy ANU „zasadniczo stracił kontrolę”, Leach uchyliła się od odpowiedzi, mówiąc, że nie „określiłaby tego w ten sposób”, ale przyznała, że istnieją obawy dotyczące ryzyka dla studentów i pracowników. Powiedziała, że służby ochrony „były dość aktywne w interakcjach z obozowiskiem” i zachęcały studentów, którzy chcieli opuścić obóz, aby to zrobili.

Obozowisko zakończyło się po sporze o prąd i światło wieczorem, tuż po tym, jak uniwersytet ogłosił, że nie będzie inwestować w kontrowersyjnych producentów broni. Leach odniosła się również do dochodzeń w sprawie rzekomego nazistowskiego pozdrowienia na spotkaniu stowarzyszenia studentów w maju 2024 roku, w którym uczestniczyło około 500 osób. Dochodzenie nie wykazało żadnego wykroczenia, stwierdzając, że rzekome pozdrowienie nie było nazistowskim pozdrowieniem, a gest wąsów był „powszechnie wykonywany” przez studenta w celu zakrycia cechy twarzy, z którą czuł się niekomfortowo.