W zdumiewającym obrocie wydarzeń, którego absolutnie nikt nie przewidział, Lorena Wiebes wygrała otwierający etap Tour de France Femmes 2026, zakładając żółtą koszulkę i dodając kolejne trofeum do swojej już uginającej się półki. Holenderska sprinterka, która ma już ponad 130 zawodowych zwycięstw, przekroczyła linię mety w Lozannie w czasie 3 godz. 29 min 11 s, z 10-sekundową bonifikatą czasową za swoje trudy.

Wiebes, jadąca dla SD Worx-Protime, pokonała w sprincie całą stawkę, w tym faworytkę przed wyścigiem Demi Vollering (FDJ United-Suez), która musiała zadowolić się trzecim miejscem z 4-sekundową bonifikatą. Kim Le Court (AG Insurance - Soudal) zajęła drugie miejsce z 6-sekundową bonifikatą. Klasyfikacja generalna po pierwszym etapie jest napięta jak lycra peletonu, z Wiebes prowadzącą nad Le Court o cztery sekundy.

„Nie mogę w to uwierzyć” – powiedziała Wiebes, w pokorze, która powiększyłaby serce nawet najbardziej cynicznego dziennikarza o trzy rozmiary. „Zespół SD Worx-Protime pracował bardzo ciężko… Demi zaatakowała, pomyślałam, muszę jechać za nią… to był bardzo długi sprint”. Dodała, że jest „naprawdę zadowolona ze wsparcia zespołu… i personelu… naprawdę we mnie wierzyli, nawet jeśli miałam pewne wątpliwości, i jestem im bardzo wdzięczna”.

Etap, który obejmował końcowy podjazd o długości 2,5 km i średnim nachyleniu 4,6% (łącznie 490 m przewyższenia), zobaczył ucieczkę czterech zawodniczek – Nikoli Noskovej (Cofidis), Océane Mahé (Ma Petite Entreprise), Maud Rijnbeek (Volkerwessels) i Idoia Eraso Lasa (Laboral-Kutxa-Fundacion Euskadi) – ostatecznie pochłoniętą przez goniący peleton na około 10 km przed metą. Noskova, z Jablonca nad Nysą w Czechach, podjęła waleczną samotną walkę po punkcie QOM, ale drużyny sprinterek nie miały na to ochoty.

Były kraksy, jak to w tradycji: Marlen Reusser (Movistar) zaliczyła nieprzyjemny upadek na prawym zakręcie zjazdowym, ale, zgodnie z prawdziwą formą kolarza zawodowego, wróciła na rower (być może koleżanki z drużyny) w rekordowym czasie. Mackenzie Coupland (Liv AlUla Jayco) również uderzyła w asfalt w swoim australijskim stroju mistrzyni narodowej, co jest niefortunnym incydentem wyścigowym, który prawdopodobnie pozostawi kilka obolałych ciał w peletonie jutro rano.

Océane Mahé zapewniła sobie koszulkę w grochy dla klasyfikacji górskiej, podczas gdy Wiebes prowadzi w klasyfikacji punktowej dzięki wygranej na etapie. Końcowa klasyfikacja generalna po pierwszym etapie przedstawia się następująco: 1. Lorena Wiebes (SD-Worx), 2. Kim Le Court (AG Insurance - Soudal), 3. Demi Vollering (FDJ United-Suez), 4. Puck Pieterse (Fenix-Premier Tech), 5. Noemi Ruegg (EF Education-Oatly) i Elisa Longo-Borgini (UAE Team L’Imad) ex aequo, 7. Kasia Niewiadoma-Phinney (Canyon/SRAM), 8. Pauline Ferrand-Prevot (Visma-Lease A Bike), 9. Cedrine Kerbaol (EF Education-Oatly), 10. Marlene Reusser (Movistar).

I tak oto Tour de France Femmes 2026 ruszył z kopyta. Wiebes mogła mieć wątpliwości, ale wyniki mówią same za siebie. Wyścig trwa dalej jutro, a my możemy mieć tylko nadzieję na więcej tego samego dramatyzmu, kraks i wspaniałej absurdalności, które czynią kolarstwo tym pięknym, doprowadzającym do szaleństwa sportem, który kochamy.