Talibowie nie tylko zakazali szkół, narzucili burki i zakazali smartfonów. O nie, to byłoby zbyt proste. Zbudowali pełnoprawny system zaprojektowany, aby zniewolić prawie połowę populacji Afganistanu – 21 701 532 kobiet i dziewcząt, mniej więcej, w zależności od nieaktualnych danych spisowych.

System ten opiera się na prawach, które są wygodnie zmieniane, zapominane lub odrzucane, gdy tylko nastrój sprzyja dalszemu uciskowi kobiet. Weźmy na przykład zniesienie ustawy o minimalnym wieku małżeńskim. Teraz jedynym 'legalnym' kryterium małżeństwa dziewczyny jest osiągnięcie dojrzałości płciowej – lub, jak to delikatnie ujęli talibowie, 'nadaje się do skonsumowania'. Bo nic nie mówi 'cywilizowane rządy' jak legalizacja małżeństw dziecięcych, aby podtrzymać gospodarkę, którą sami talibowie doprowadzili do bankructwa. Rodziny zmiażdżone biedą są zachęcane do sprzedawania córek za posag, aby wyżywić resztę domowników. To prawdziwy pakiet 'wsparcia rodziny', tylko nie dla dziewczyny, o którą chodzi.

Potem jest prawo, które legitymizuje przemoc domową pod eufemizmem 'kary korygującej'. Tak, mąż może bić żonę, o ile nie spowoduje złamań ani poważnych obrażeń. Jesteśmy bardzo wdzięczni za tę prawną jasność. Talibowie ograniczyli również prawo do żądania rozwodu i zamknęli większość schronisk dla maltretowanych kobiet. A jeśli kobieta odważy się uciec z tego tragikomicznego koszmaru, 'policja moralności' będzie ją ścigać jak zbiega – bo wolność jest najwyraźniej przestępstwem.

Ten uścisk uczynił z Afganistanu jeden z niewielu krajów, gdzie wskaźnik samobójstw kobiet przewyższa mężczyzn – globalnie samobójstwa są prawie dwa razy częstsze wśród mężczyzn, ale tutaj 75% do 80% odnotowanych przypadków i prób samobójczych to kobiety i dziewczęta. A jeśli kobieta przeżyje próbę, często nie może znaleźć leczenia, ponieważ kobietom zabrania się leczenia u mężczyzn lekarzy. Tymczasem liczba lekarek maleje z powodu emigracji, emerytur i prostego faktu, że dziewczęta nie mogą już studiować medycyny. Więc jedyną opcją pozostaje wielu kobietom ciche czekanie na śmierć – bo, oczywiście, ich głosy są uważane za hańbę, gdyby je usłyszano.

Jak nazwać taki system? Niewolnictwo, być może? Ale mimo to afgańskie kobiety walczą. Otwierają tajne szkoły dla dziewcząt, dokumentują naruszenia i publikują je online pod pseudonimami, a nawet organizują protesty. W czerwcu odbyła się rzadka publiczna demonstracja w Heracie – jedna z nielicznych od powrotu talibów do władzy w 2021 roku po wyjściu Amerykanów – gdzie kobiety i mężczyźni domagali się edukacji, pracy i wolności, spotykając się z brutalnymi pacyfikacjami, aresztowaniami i zaciemnieniem medialnym.

Ale bądźmy szczerzy: problem nigdy nie polegał na tym, że 'cywilizowany' świat nie wie. Wie dokładnie, co się stało i co się dzieje w Afganistanie. Po prostu wybrał, jak zwykle, obserwację z boku. Bo po co interweniować, skoro można po prostu tweetnąć #KobietyŻycieWolność i poczuć się dobrze?