W zeszłotygodniowym panelu BBC Radio 4 "Any Questions?", publiczność chciała rozmawiać o kryzysie klimatycznym, ale argumenty posła Partii Konserwatywnej kruszyły się szybciej niż zamek z piasku podczas rekordowej suszy.

Jak to w sierpniu bywa, gdy każdy z mocniejszymi poglądami jest na wakacjach, do panelu dołączyła felietonistka Zoe Williams, przygotowana przez przyjaciela, którego pracą jest powstrzymywanie gości radiowych przed powiedzeniem czegoś głupiego. Ich briefing obejmował wszystko: od Cieśniny Ormuz i cen energii po limity cen biletów autobusowych, ceny jaj, rasizm w prasie, bańkę AI oraz dokładną liczbę łazienek w rezydencji Harry'ego i Meghan w USA - i czy jakakolwiek brytyjska nieruchomość w ogóle się do nich zbliża.

Naturalnie pytania publiczności nie obejmowały równomiernie całego bufetu bieżących wydarzeń. Harry i Meghan powrócili, ale prawdziwym tematem był klimat - wszyscy chcieli rozmawiać o kryzysie klimatycznym i dali to jasno do zrozumienia. Timing był nienaganny: właśnie pojawiły się wieści, że El Niño przyniesie bezprecedensowo mokrą jesień, co jest mniej więcej tak kojące dla spragnionej, rekordowo gorącej letniej ziemi, jak pojedyncza kostka lodu na pożar lasu. Uprawy zawodzą, ziemia płonie, a nikomu nie udało się tego nie zauważyć - z wyjątkiem, najwyraźniej, niektórych polityków, których odpowiedzi rozwiewały się w kontakcie z rzeczywistością.