Londyńskie Lwice są podobno o krok od przeprowadzenia transferowego zamachu, który wprawiłby inne kluby WSL w zieloną zazdrość, a przynajmniej w lekki niepokój. The Guardian rozumie, że klub osiągnął porozumienie w sprawie podpisania kontraktów z angielską bramkarką Mary Earps i obrończynią Barcelony Mapi León na zasadzie wolnego transferu, gdy ich umowy wygasną pod koniec czerwca.

Earps, 33 lata, od dwóch lat gry w Paris Saint-Germain aż świerzbi, by wrócić do Women's Super League, a London City najwyraźniej wytypowało ją jako kluczowy letni cel już miesiące temu. Bo nic tak nie mówi „ambicja” jak klub, który od zimy po cichu śledzi bramkarkę.

León, która w tym miesiącu kończy 31 lat, przez dziewięć sezonów była filarem europejskiej dominacji Barcelony, zdobywając cztery tytuły Ligi Mistrzyń. Jej umiejętność gry piłką jest właśnie tym atutem, na który London City śliniło się, próbując wypracować atrakcyjny styl gry. Bo kto nie kocha obrończyni, która potrafi podać? Rewolucja.

Earps, weteranka WSL z występami w Manchesterze United, Reading, Bristolu City, Birmingham City i Doncaster Rovers Belles, zdobyła Złotą Rękawicę w sezonie 2022-23 z United i pomogła im wznieść Puchar Anglii kobiet w 2024 roku. Wnosi doświadczenie z najwyższej półki i, co kluczowe, fanów, którzy być może w końcu zapełnią stadion.

Klub, należący do amerykańskiej bizneswoman Michele Kang, prowadzi misję pozyskiwania gwiazd z listy A, aby zwiększyć frekwencję i, no wiecie, może coś wygrać. Te transfery mają spełnić oba cele, bo w piłce, jak w życiu, gwiazdy i trofea idą w parze – a przynajmniej mają taką nadzieję.