Pod koniec lipca Iran uderzył w amerykańską bazę wojskową w Jordanii, zabijając trzech amerykańskich żołnierzy. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej opublikował następnie niezwykłą serię wiadomości do narodu jordańskiego: „Dobrze wiecie, że nie żywimy wrogości wobec waszego kraju” – oświadczyli strażnicy w komunikacie opublikowanym przez irańską agencję Fars News. „Raczej kochamy was, szlachetni ludzie, którzy bardziej niż jakikolwiek inny naród rozumieją cierpienie i niesprawiedliwość, jakich doświadcza naród palestyński.”

Kolejna wiadomość bezczelnie dziękowała anonimowym Jordańczykom za dostarczenie informacji o celach dla irańskich ataków. Trzecia zdawała się być skierowana do jordańskich krytyków operacji, mówiąc, że to Stany Zjednoczone, a nie Iran, „naruszyły waszą integralność terytorialną i suwerenność”.

Apel do Jordańczyków świadczy o skoordynowanych wysiłkach, napędzanych rosnącą pewnością siebie Iranu w jego regionalnej pozycji od początku wojny ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, aby przekonać arabską opinię publiczną, że sojusz z USA nie jest wart kosztów. Islamska Republika próbowała wbić taki klin od samego jej założenia w 1979 roku. Jednak dzisiejsze działania odzwierciedlają postrzeganie przez Teheran tego, co irańscy urzędnicy nazywają „nowym równaniem sił” na Bliskim Wschodzie – obejmującym irańską kontrolę nad Cieśniną Ormuz.

Iran zademonstrował gotowość do obrony tej pozycji poprzez ataki rakietowe na siedem różnych krajów arabskich, w których znajdują się amerykańskie bazy. Co najmniej trzy były wymierzone w Jordanię, w tym niespodziewany atak 28 lipca. Teraz Korpus Strażników Rewolucji zwraca się do Jordańczyków z wyznaniami solidarności i miłości. Przejście od bombardowania do pochlebstw może wydawać się nagłe, a Jordania może wydawać się mało prawdopodobnym miejscem, gdzie Strażnicy szukają przyjaciół. W przeciwieństwie do Iraku, Libanu, Bahrajnu, Kuwejtu i Arabii Saudyjskiej, Jordania nie ma znaczącej mniejszości szyickiej, która mogłaby stanowić bazę społeczną dla rozprzestrzeniania wpływów irańskich. Ale Teheran ma zarówno militarny, jak i ideologiczny powód.

Cel militarny Iranu jest jasny: Jordania mieści radary i systemy przeciwrakietowe, które pomagają Izraelowi wykrywać i odstraszać nadlatujące irańskie pociski, a także nie ma zdolności wojskowych do odwetu na irańskie ataki. Jordania nie ma również siły ekonomicznej, która wydaje się pomóc Zjednoczonym Emiratom Arabskim – kluczowemu hubowi eksportowemu dla irańskich towarów – w zawarciu milczącego paktu o nieagresji z Teheranem, przynajmniej na razie.

Teheran ma również nadzieję wykorzystać pęknięcie między narodem jordańskim a jego rządem, który zależy od ochrony i patronatu Stanów Zjednoczonych. Niektórzy Jordańczycy niedawno wzywali do wydalenia wojsk amerykańskich, ruch napędzany częściowo głęboką sympatią dla sprawy palestyńskiej. Około 60 procent populacji Jordanii ma pochodzenie palestyńskie.

Od początku wojny w Gazie w 2023 roku w Jordanii regularnie wybuchają protesty uliczne. Są one wspierane przez króla i królową oraz prominentnych urzędników rządowych, czy to z przekonania, czy z wiary, że społeczeństwo potrzebuje wentyla bezpieczeństwa. Królowa Rania udzieliła wywiadu Christiane Amanpour dwa tygodnie po masakrze Hamasu 7 października, w którym nazwała izraelskie działania „ludobójstwem” – gest, który był powszechnie postrzegany w Jordanii (i Izraelu) jako wyznaczenie nowego tonu wściekłości wobec zachowania Izraela w Gazie.

Jordańscy demonstrantci zrobili więcej niż tylko wypuścili parę: zadeklarowali wsparcie dla Hamasu. Islamistyczne sieci w Jordanii zaczęły zyskiwać na sile, co doprowadziło rząd do zakazania lokalnego oddziału Bractwa Muzułmańskiego w zeszłym roku. Pod koniec 2024 roku Jordańczycy, z których dwóch było członkami Bractwa, przeprowadzili dwa transgraniczne ataki terrorystyczne w Izraelu.

Przemoc w Gazie osłabła od czasu zawieszenia broni pod koniec zeszłego roku, ale stopniowa, de facto aneksja Zachodniego Brzegu przez Izrael, która przyspieszyła w ostatnich latach pod rządami prawicowego rządu Benjamina Netanjahu, jest dla Jordanii powodem głębokiego niepokoju. Widmo pełniejszej lub nawet formalnej aneksji – jakkolwiek mało prawdopodobne w tej chwili – rodzi poważne