Europejskie muzea nie tracą już swoich skarbów tylko przez kocich włamywaczy w golfach - tracą je na rzecz osób, które wolą wybić dziurę w ścianie niż otworzyć zamek. Europol opublikował raport, w którym zauważa, że napady na muzea stają się coraz bardziej brutalne, a złodzieje wymachują bronią, wiążą personel i używają młotów, siekier, a nawet materiałów wybuchowych, aby zepsuć zabawę.

Agencja policyjna UE, która najwyraźniej ma lepsze rzeczy do roboty niż czytanie historii sztuki, twierdzi, że choć kradzieże w muzeach były kiedyś 'nieprzemocową formą zorganizowanej przestępczości przeciwko mieniu', państwa członkowskie zauważyły teraz 'przesunięcie w kierunku brutalnych i siłowych metod'. Może to oznaczać, że nowe siatki przestępcze zdały sobie sprawę, że sztuka jest warta więcej niż uprzejma notka zostawiona na drzwiach.

Według raportu, ci nowi złodzieje nie są typowymi handlarzami dobrami kultury, którzy zwykle unikają przemocy i trzymają się swojej specjalizacji. Nie, te osoby mają na koncie inne przestępstwa i działają ad hoc, często rekrutowane lokalnie przez media społecznościowe i komunikatory - bo po co budować rodzinę przestępczą, skoro można założyć grupę na czacie?

Europol ustalił, że metale szlachetne i biżuteria są preferowanym łupem, ze względu na ich rosnącą wartość i łatwość przetopienia złota i srebra lub wyjęcia kamieni. Starożytna chińska porcelana również znajduje się na liście zakupów, napędzana dużym popytem i łatwą odsprzedażą na rynku sztuki. Nic tak nie mówi 'wysoka sztuka' jak włamanie z wybiciem szyby.

Ostatnie napady pokazują, że nie ma skrupułów przed użyciem materiałów wybuchowych czy przemocy. W styczniu 2025 roku gang wysadził drzwi w Drents Museum w Holandii i ukradł kilka dackich artefaktów, z których wiele później odzyskano. Raport zauważa, że niektórzy sprawcy używają broni palnej do zastraszania ochrony i zwiedzających, a niektóre kradzieże obejmują wiązanie personelu lub użycie brutalnej siły. Przemoc jest ściśle związana z celowanymi operacjami, co sugeruje, że ci ludzie odrobili pracę domową - po prostu opuścili lekcje etykiety.

W 2024 roku czterech zamaskowanych napastników z kijami baseballowymi i siekierami ukradło siedem przedmiotów ozdobionych złotem i diamentami z muzeum sztuki Cognacq-Jay w Paryżu. A napad na Luwr w październiku 2025 roku? Również brutalny. Złodzieje wybili okno, zagrozili ochronie i zwiedzającym, rozbili gabloty w Galerii Apollina i ukradli biżuterię o wartości szacowanej na 88 milionów euro. To sporo zer za stłuczone szkło.

Europol twierdzi, że możliwe jest, iż drobni złodzieje są rekrutowani losowo 'na zasadzie przestępstwo jako usługa', co brzmi jak ekonomia gig dla włamań. Alternatywnie, przestępcy z innych rynków zdali sobie sprawę, że napady na muzea oferują niskie ryzyko i wysoki zysk. Bo po co sprzedawać narkotyki, skoro można ukraść Moneta?