Były najwyższy dowódca wojskowy Ukrainy, obecnie ambasador w Wielkiej Brytanii, ostudził wszelkie marzenia o członkostwie w NATO. Walerij Załużny, w uwagach cytowanych przez ukraiński serwis informacyjny Europejska Prawda, powiedział na poniedziałkowym spotkaniu ukraińskich ambasadorów, że kraj po prostu nie spełnia wojskowych wymogów. "Znam NATO bardzo dobrze. Przez około 12 lat osobiście pracowałem nad tym, abyśmy spełniali standardy NATO, i co roku słyszałem opowieści o tym, że lada dzień dołączymy do NATO" – powiedział. "Niestety, nigdy tak naprawdę nie dołączymy". Jego uzasadnienie? "Niemożliwe jest przy poziomie rozwoju sił zbrojnych Ukrainy... dołączenie do organizacji kierującej się doktrynami z czasów II wojny światowej". Oj. Konstytucja Ukrainy nadal wymienia członkostwo w NATO i UE jako cele strategiczne, ale nawet Kijów przyznaje, że nie wszyscy członkowie rozłożą czerwony dywan. Załużny został zwolniony ze stanowiska naczelnego dowódcy w 2024 roku po konflikcie z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim w sprawie strategii wojennej.
Tymczasem na froncie lipiec był trochę nudny. Według analizy Agence France-Presse danych z Institute for the Study of War, siły rosyjskie zdobyły w lipcu mniej niż 40 km kwadratowych (15 mil kwadratowych), po zdobyciu 30 km kwadratowych w poprzednim miesiącu. To daleko od sytuacji sprzed roku, kiedy pochłaniały średnio 405 km kwadratowych miesięcznie. Kijów przeprowadza skuteczne ataki w głąb Rosji i okupowanej Ukrainy, nawet gdy Rosja kontynuuje bombardowania. Nieliczne rosyjskie zdobycze miały miejsce w Doniecku, Zaporożu i Sumach, podczas gdy Ukraina odzyskała 29 km kwadratowych w obwodzie dniepropietrowskim, kontynuując trend od grudnia 2025 roku.
W dyplomatycznych przetasowaniach Zełenski odwołał w poniedziałek dekretem swoją ambasadorkę w USA, Olhę Stefanyczynę. Ruch był oczekiwany, jako część szerszych zmian, które już doprowadziły do wymiany premiera i ministra obrony. Następuje to w czasie, gdy Kijów naciska na Waszyngton o więcej rakiet obrony powietrznej Patriot. Stefanyczyna na Facebooku napisała, że to "moja własna decyzja, podyktowana osobistymi okolicznościami", i chwaliła się swoimi osiągnięciami: "Zwiększyliśmy dostawy amerykańskiej broni i utrzymaliśmy wsparcie, gdy klimat polityczny w Waszyngtonie zmieniał się na naszą niekorzyść".
Jeśli chodzi o żniwo śmierci, ukraińskie ataki dronów na czarnomorski kurort i Krym zabiły 11 osób, twierdzą rosyjscy urzędnicy. Siedem osób, w tym troje dzieci, zginęło, gdy "szczątki drona" uderzyły w plażę w Archipo-Osipowce, poinformował sztab kryzysowy rosyjskiego południowego Kraju Krasnodarskiego. Kolejne cztery osoby zginęły na Krymie, według mianowanego przez Moskwę gubernatora Siergieja Aksionowa. Rosja obwinia też Ukrainę o zamach bombowy w moskiewskiej restauracji, w którym zginęło pięć osób, a 19 zostało rannych, a spekuluje się, że celem był wysoki rangą rosyjski dowódca wojskowy. Władze ukraińskie nie skomentowały sprawy.
Na Ukrainie jedna osoba zginęła, a kilkadziesiąt zostało rannych w rosyjskich bombardowaniach lotniczych na obszary mieszkalne w Zaporożu, poinformował szef obwodu Iwan Fiodorow. W pobliżu Krzywego Rogu rosyjski atak zabił trzy osoby, w tym ośmioletnie dziecko, na stacji benzynowej, według szefa obwodu dniepropietrowskiego.
I w zwrocie akcji, prominentny rosyjski polityk antywojenny Borys Nadieżdin uciekł do Paryża, gdy Moskwa zaostrza śrubę wobec opozycji przed wyborami parlamentarnymi pod koniec tego roku. Nadieżdin, 63 lata, zyskał międzynarodową sławę podczas wyborów prezydenckich w 2024 roku, kiedy jego kampania przeciwko Władimirowi Putinowi, choć znikąd, na krótko nabrała rozpędu, zanim został wykluczony. Pozostał jednym z ostatnich znanych Rosjan publicznie sprzeciwiających się wojnie.