W tragicznej i aż nazbyt znajomej historii z Tajlandii, uczeń dziewiątej klasy (około 14 lat, bo najwyraźniej w tym wieku zaczyna się kolekcjonować broń zamiast kart Pokémon) w piątek otworzył ogień w dystrykcie Bang Kruai w prowincji Nonthaburi, zabijając łącznie osiem osób, potwierdziła policja.

Dzień podejrzanego rozpoczął się od wizyty rodzinnej najgorszego rodzaju: zastrzelił swoich dziadków z pistoletu dziadka, a następnie udał się do swojej szkoły, Debsirin Nonthaburi School na przedmieściach Bangkoku, gdzie zabił trzech nauczycieli i trzech uczniów. Podpułkownik Dechrapee Kongdee, dowódca policji prowincji Nonthaburi, potwierdził, że podejrzany strzelec następnie odebrał sobie życie, bo oczywiście, że tak - zostawiając wszystkich innych, aby zbierali kawałki.

Policja poinformowała, że podejrzany oddał 26 strzałów, a na miejscu znaleziono kolejne 34 naboje. To dużo amunicji dla kogoś, kto powinien martwić się pracą domową z algebry. To już druga strzelanina w szkole w Tajlandii w tym roku, po incydencie z lutego na południu, gdzie zginął nauczyciel, a uczeń został ranny.

Natthaphong Ruengpanyawut, lider Partii Ludowej, nazwał strzelaninę "kolejnym sygnałem alarmowym dla tajskiego społeczeństwa", wzywając do "systematycznego podejścia do kontroli broni" i wzmocnienia bezpieczeństwa w szkołach. Złożył "najgłębsze kondolencje" ofiarom i rannym, bo tak się mówi, gdy prawa dotyczące broni w twoim kraju są skuteczne jak mokra papierowa torba.

Tajlandia ma jeden z najwyższych wskaźników posiadania broni w regionie, z około 10 milionami sztuk broni w obiegu - jedna na siedmiu mieszkańców. Obietnice reform nie powstrzymały masakry: w 2022 roku były policjant zabił 24 dzieci i 12 dorosłych w żłobku, co było jedną z najkrwawszych masakr w kraju.

Minister zdrowia Pattana Promphat poinformował o 22 rannych, dziewięciu w stanie krytycznym, z niektórymi obrażeniami od upadków i niejasną liczbą od postrzałów. Strzelec pozostał w szkole po rozpoczęciu ataku, podczas gdy uczniowie ukrywali się w klasach i słyszeli strzały z innego budynku, zanim policja ich ewakuowała.

Szkoła Debsirin, założona przez tajską rodzinę królewską, miała około 3100 uczniów i 147 nauczycieli w roku akademickim 2025. Wśród jej absolwentów są premierzy, uczeni i pisarze - dziedzictwo przyćmione teraz tą tragedią. Gdy Tajlandia zmaga się z kolejną strzelaniną, można mieć tylko nadzieję, że ten "sygnał alarmowy" nie zostanie zignorowany jak poprzednie.