Długo wyczekiwany powrót Rosji do sportu międzynarodowego napotkał kolejną przeszkodę, tym razem z powodu zarzutów, że szefowa antydopingu w kraju zajmowała się tuszowaniem wyników testów narkotykowych podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi w 2014 roku, zamiast, no wiecie, wykonywać swoją pracę.
Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) ogłosił w czwartek, że sportowcy z Białorusi mogą teraz startować pod własną flagą i hymnem, co jest miłe dla nich. Ale w przypadku Rosji MKOl przyznał, że wciąż ma „obawy” – co w języku MKOl oznacza „już to widzieliśmy i nie kończy się dobrze”.
Źródła potwierdziły, że obawy te wynikają z niedawno opublikowanych doniesień łączących dyrektor generalną Rosyjskiej Agencji Antydopingowej, Weronikę Loginową, z rządowym programem dopingowym podczas igrzysk w Soczi. Zarzuty, opublikowane po raz pierwszy w kwietniu przez Insider, głoszą również, że partner Loginowej jest członkiem rosyjskiej służby bezpieczeństwa FSB. Zgodnie z przepisami Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), ingerencja rządu w krajowy program antydopingowy jest wielkim „nie”, choć Rosja historycznie traktowała tę zasadę bardziej jako sugestię.
Nie wymieniając Loginowej z nazwiska, przewodnicząca MKOl Kirsty Coventry powiedziała, że zarzuty wywołały „wielkie zaniepokojenie” i „doprowadziły do tego, że WADA bada potencjalne naruszenie przepisów antydopingowych”. Coventry dodała z powagą kogoś, kto ma już tego serdecznie dość: „To dla mnie ogromnie ważne, aby zrobić wszystko, co w naszej mocy, by zapewnić, że pole gry, gdy sportowcy wracają do rywalizacji, jest najczystszym i najuczciwszym polem, jakie możemy zapewnić”.
WADA ze swojej strony oświadczyła, że „z zaniepokojeniem odnotowała treść artykułu opublikowanego przez Insider, który zawierał pewne zarzuty dotyczące dyrektor generalnej RUSADA i systemu antydopingowego w Rosji”. Dodała, że natychmiast powiadomiła swój niezależny Departament Wywiadu i Dochodzeń – bo nic tak nie mówi „czysty sport” jak potrzeba jednostki wywiadowczej.
WADA poinformowała również Guardiana, że od grudnia 2025 roku bada „inny poważny zarzut zgłoszony przez znane źródło przeciwko tej samej osobie”. Agencja ostrzegła, że jeśli zarzuty się potwierdzą, „byłoby to powodem poważnego zaniepokojenia dla WADA i podjęte zostałyby dalsze działania”.
Loginowa, która najwyraźniej dorabia jako worek treningowy dla skandali, odrzuciła oskarżenia jako „fantazje” w zeszłym miesiącu i powiedziała New York Times, że podczas igrzysk w 2014 roku pracowała nad programami edukacyjnymi. „Nie miałam żadnego potencjalnego zaangażowania w działalność laboratorium antydopingowego, a tym bardziej wpływu na pobieranie próbek dopingowych i ich późniejsze badanie” – powiedziała. RUSADA została poproszona przez Guardiana o komentarz, zapewne po to, by zapytać, czy mają jakieś inne niż fantazje wyjaśnienia.
Nie dziwi, że rosyjski minister sportu Michaił Diegtiariew nie był zachwycony. „Rosyjski Komitet Olimpijski już dawno przedstawił MKOl obszerny zestaw dokumentów wykazujących eliminację wszelkich podstaw prawnych do dalszego zakazywania ROS” – powiedział. „Łączenie decyzji o przywróceniu ROS z jakimikolwiek nieistotnymi sprawami jest niedopuszczalne. Proces przywracania został wyraźnie opóźniony i nie widzimy ku temu powodu”. Bo nic tak nie mówi „zmieniliśmy się” jak narzekanie, że nieistotne sprawy, takie jak tuszowanie dopingu, opóźniają sprawę.
Tymczasem World Athletics oświadczyło, że nie powita Białorusi ani Rosji z powrotem, dopóki nie nastąpi „wymierny postęp” w negocjacjach pokojowych na Ukrainie. „Wszyscy mamy nadzieję, że nastąpi to wkrótce, ale dopóki to nie nastąpi, Rada pozostaje zjednoczona w poparciu decyzji podjętej w marcu 2022 roku i ponownie rozpatrzonej w 2023 i 2025 roku” – dodała. Tak więc sportowy powrót Rosji jest wstrzymany, dopóki albo wojna się nie skończy, albo zarzuty dopingowe okażą się fantazjami. Stawiajcie zakłady.