Rosyjscy urzędnicy postawili Pawłowi Durowowi, założycielowi i CEO Telegramu, zarzuty wspierania terroryzmu, bo nic tak nie mówi 'praworządna rozprawa' jak oskarżanie aplikacji do przesyłania wiadomości o bycie współsprawcą sabotażu.

Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) ogłosiła w środę, że Telegram nie usunął kanałów rzekomo wykorzystywanych przez ukraiński wywiad i grupy terrorystyczne do koordynowania aktów sabotażu, masowych morderstw i cyberoszustw. FSB twierdziła również, że chatbot randkowy na Telegramie wabił Rosjan do terroryzmu, co w ciągu ostatniego roku doprowadziło do 46 aresztowań użytkowników w wieku od 12 do 22 lat. Tak, chatbot randkowy. Bo najwyraźniej przesunięcie w prawo może teraz prowadzić do podpalenia.

Durow, 41-letni rosyjski miliarder mieszkający w Dubaju, posiadający podwójne obywatelstwo francusko-emirackie, został dodany do międzynarodowych list gończych. Wcześniej oskarżał rosyjskich urzędników o fabrykowanie pretekstów do ograniczania Telegramu i tłumienia wolności słowa. Jeśli zostanie skazany, grozi mu dożywocie – co wydaje się nieco surowe jak na prowadzenie platformy, na której są też filmy z kotami.

Telegram, który szczyci się ponad miliardem użytkowników, nie skomentował sprawy, ale na oficjalnym koncie X pojawił się obrazek Durowa pokazującego środkowy palec. Subtelne.

Pod rządami Putina Rosja zakazała lub ograniczyła Facebooka, Instagrama, X, YouTube'a, Signala i Vibera, promując jednocześnie 'narodową' aplikację do przesyłania wiadomości o nazwie Max, która udostępnia dane użytkowników władzom i nie ma szyfrowania end-to-end. Bo nic tak nie mówi 'zaufaj nam' jak aplikacja przyjazna inwigilacji.

Blogerzy wojskowi protestowali przeciwko rozprawie z Telegramem, argumentując, że jest on niezbędny dla rosyjskich żołnierzy w Ukrainie. Kreml początkowo obiecał nie ograniczać Telegramu na polu bitwy, ale później pewna kobieta-żołnierz nazwała go 'narzędziem wroga' na spotkaniu z Putinem. Mimo to wielu rosyjskich urzędników nadal używa Telegramu – strona Kremla ma 284 000 obserwujących.

Durow został aresztowany w Paryżu w 2024 roku pod zarzutem umożliwiania nielegalnej działalności na Telegramie, w tym handlu narkotykami i materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci. Francuskie władze postawiły mu wstępne zarzuty; wrócił do Dubaju w marcu po 'kilku miesiącach' we Francji. Kreml skrytykował wtedy Francję, a rzecznik Dmitrij Pieskow zażartował, że terroryści używają też samochodów, więc dlaczego nie aresztować dyrektorów firm motoryzacyjnych? Pieskow nie skomentował nagłej zmiany stanowiska Rosji.

Tymczasem Rosja jest oskarżana o wykorzystywanie Telegramu do rekrutowania ludzi do podpaleń i sabotażu w Europie. Brytyjczyk miał zostać zwerbowany do podpalenia magazynu w Londynie, a holenderscy nastolatkowie byli kontaktowani przez rosyjskich hakerów w celu mapowania sieci Wi-Fi w Hadze – siedzibie Międzynarodowego Trybunału Karnego, który wydał nakaz aresztowania Putina. Moskwa zaprzecza zaangażowaniu.

Więc podsumowując: Rosja oskarża CEO Telegramu o wspieranie terroryzmu, jednocześnie sama używając Telegramu. A CEO? Po prostu pokazuje środkowy palec z Dubaju.