Rodzina pięciu osób, która wybrała się na przyjemny dzień wędrówki w południowym Utah, nauczyła się boleśnie, że Matka Natura ma mroczne poczucie humoru – utopiła ich. Według organów ścigania, powódź błyskawiczna przetoczyła się przez kaniony w pobliżu Bicknell w piątek, zabijając Spencera Longa, kapitana straży pożarnej w Provo; jego żonę, Katinę; oraz ich trzech synów, Reida, Thayne'a i Gage'a. Córka, która mądrze została w domu, przeżyła.

Rodzina przybyła na kemping Sunglow w malowniczym czerwonym kanionie skalnym na swoją jednodniową wycieczkę, ale ulewne deszcze zamieniły ich przygodę na świeżym powietrzu w tragedię. Biuro szeryfa hrabstwa Wayne poinformowało, że ciało młodego mężczyzny znaleziono w potoku powodziowym w piątkowy wieczór, a resztę odnaleziono w weekend.

Napłynęły hołdy dla rodziny Longów, opisywanych przez przyjaciela rodziny jako 'kochających, oddanych rodziców, których największą radością była rodzina'. Katrina współzałożyła spa medyczne, które opublikowało szczery post na Facebooku o 'niewyobrażalnej stracie'. Tymczasem założono stronę GoFundMe dla ocalałej córki, która teraz musi radzić sobie w życiu bez całej najbliższej rodziny. Bo nic tak nie wyraża 'wsparcia' jak kampania crowdfundingowa po klęsce żywiołowej.