Nowojorskie Knicks ostrzegają fanów, aby przynosili jak najmniej na poniedziałkowy trzeci mecz finałów NBA w Madison Square Garden, na którym planuje pojawić się Donald Trump.

Knicks zachęcają kibiców do przybycia co najmniej dwie godziny przed rozpoczęciem meczu w ramach wzmocnionych środków bezpieczeństwa z powodu obecności prezydenta. Nowojorska policja ogłosiła również, że odwoła imprezę towarzyszącą przed Madison Square Garden w ramach tych środków. Decyzja zapadła po rozmowach między Secret Service a NYPD. Podczas piątkowej imprezy przed halą doszło do zamieszek, gdy ponad 20 osób zostało aresztowanych, gdy świętowano zwycięstwo drużyny w drugim meczu finałów.

Knicks poinformowali w sobotę, że obowiązywać będzie ścisły zakaz wnoszenia toreb, a dla fanów wchodzących do Madison Square Garden na mecz, który ma rozpocząć się o 20:40 czasu lokalnego, przewidziano „procedury kontroli” na wzór lotniskowych.

Trump potwierdził w zeszłym tygodniu, że weźmie udział w meczu Knicks z San Antonio Spurs, pierwszym meczu finałów NBA w Nowym Jorku od 1999 roku. W swojej drugiej kadencji uczestniczył już w wielu ważnych wydarzeniach sportowych, w tym w Super Bowl 2025, Daytona 500 i Ryder Cup.

Trump nie będzie jedyną prominentną postacią polityczną w hali. Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani również zapowiedział, że planuje uczestniczyć w poniedziałkowym meczu, choć zasugerował, że jest mało prawdopodobne, by skrzyżował ścieżki z Trumpem.

„Będę w zupełnie innej sekcji” – powiedział Mamdani w zeszłym tygodniu.

Biuro burmistrza poinformowało, że Mamdani zapłaci za bilet z własnej kieszeni. Trump natomiast powiedział, że będzie uczestniczył jako gość właściciela Knicks, Jima Dolana, co stwarza scenę finałów, na której pod jednym dachem mogą znaleźć się dwaj najważniejsi politycy Nowego Jorku.

Mecz odbędzie się w gorączkowej atmosferze w Nowym Jorku, gdy Knicks próbują zdobyć pierwszy tytuł NBA od 1973 roku. Prowadzą z Spurs 2-0 w serii do czterech zwycięstw i mają passę 13 zwycięstw z rzędu.