Ray Exworth spędził sześć dekad, tworząc jeden z najbardziej niezwykłych zbiorów rzeźb w Wielkiej Brytanii – i prawie nikt go nie widział. Ukryte w labiryncie szop na odległym kornwalijskim gospodarstwie, jego ogromne, obsesyjne konstrukcje pozostawały zamknięte przed światem, odwiedzane tylko przez nielicznych szczęśliwców. Nawet jego żona Susie, lat 92, była w dużej mierze wykluczona. „Nie mogłam odwiedzić bez zaproszenia!” – wspomina.

Exworth, który zmarł w 2015 roku w wieku 84 lat, miał za życia tylko jedną większą wystawę, w Whitechapel Gallery w 1975 roku. Od tego czasu człowiek, który mógłby należeć do grona najwybitniejszych brytyjskich artystów, prawie całkowicie zniknął. Jego dzieła – rozległe, misternie skonstruowane i szalenie ambitne, złożone z rozmaitych odzyskanych materiałów – pozostały dokładnie tam, gdzie je zostawił: wypełniając siedem szop-pracowni i kilka kontenerów morskich, niewidziane.