Jest koniec kwietnia, a świat piłki nożnej oficjalnie wszedł w „Stranger Things”. Dwie z londyńskich perełek patrzą w przepaść, a przez „perełki” rozumiemy „zespoły walczące desperacko o przetrwanie”. Tottenham, bez zwycięstwa od grudnia i na 18. miejscu, jedzie do już zdegradowanego Wolverhampton, wiedząc, że wszystko mniej niż trzy punkty będzie kolejnym upadkiem w stronę pierwszej degradacji od 1977 roku. Zaledwie dwa punkty nad nimi, West Ham podejmuje Everton w meczu, który zapowiada się równie nerwowo, z Evertonem wciąż marzącym o europejskiej piłce, podczas gdy drużyna Nuno walczy o życie.

Na Anfield Liverpool staje przed dziwną psychologiczną przeszkodą: podejmuje Crystal Palace, przegrywając z nimi już trzy razy od sierpnia – Tarcza Wspólnoty, Premier League, Carabao Cup. Jeśli Palace znów zwycięży, staną się pierwszą drużyną w historii, która pokona Liverpool cztery razy w jednym sezonie. To nie rywalizacja; to schemat.

Tymczasem Championship to kocioł ciśnieniowy. Middlesbrough prowadzi z Watford 3-1 na Riverside, a Morgan Whittaker popisał się zgrabną kontrolą piłki, przywracając dwubramkowe prowadzenie. James Abankwah zmniejszył straty dla Watford, który gra o honor, podczas gdy Boro goni za bezpośrednim awansem, ale wygląda na to, że skończą w barażach. Na The Valley Charlie Kelman posłał absolutną bombę z dystansu, dając Charlton prowadzenie 1-0 nad Hull, a West Brom trzyma Ipswich – na ten moment Charlton i Baggies są bezpieczni, Oxford spada, a nadzieje Hull na baraże doznają poważnego ciosu. John Egan wyrównał dla Hull niesamowitym strzałem głową z linii końcowej – z kąta, który wydawał się niemożliwy, ale piłka ledwo przekroczyła linię, zanim została wybita.

W National League mamy mecz o wszystko: York City na czele z 107 punktami, Rochdale dwa punkty z tyłu (105). Remis daje tytuł Yorkowi; Rochdale musi wygrać, aby przeskoczyć rywali i uniknąć baraży. Na razie bezbramkowo na Crown Oil Arena, co jest albo nerwowe, albo nudne, w zależności od tolerancji na bezbramkową piłkę o wysoką stawkę.

W WSL Brighton zaskoczył liderki Manchester City 3-2 na Broadfield Stadium. Madison Haley zdobyła dwa gole, w tym decydującego, po tym jak japońska reprezentantka Kiko Seike wyprowadziła Brighton na prowadzenie wczesną drugą połową. City wygrało 16 z ostatnich 18 meczów, ale teraz potrzebuje pięciu punktów z ostatnich trzech, aby zapewnić sobie tytuł. Bunny Shaw otrząsnęła się po bolesnym uderzeniu w głowę, zmniejszając straty, ale City przegrywa z czterema minutami doliczonego czasu.

A w Premier League Fulham myślał, że podwoi prowadzenie nad Aston Villą, gdy potężny strzał głową Timothy'ego Castagne'a został anulowany za faul na Emi Martinezie popełniony przez Sandera Berge, który trzymał bramkarza za koszulkę. Marco Silva jest wściekły. Ryan Sessegnon następnie strzelił z dobitki, wyprowadzając Fulham na prowadzenie po tym, jak pierwszy strzał Raula Jimeneza został zablokowany.

Daniel Farke z Leeds United, samozwańczy „romantyk piłkarski, który nauczył się, że romantyzm nie powinien przesłaniać rzeczywistości”, wydaje się zapewnić Premier League byt i zabiera drużynę na Wembley na jutrzejszy półfinał FA Cup z pogrążoną w kryzysie Chelsea. Coventry już zapewniło sobie awans jako mistrzowie, podczas gdy Ipswich, Millwall, Southampton i Middlesbrough gonią za drugim miejscem dającym bezpośredni awans. Charlton potrzebuje jednego punktu z ostatnich dwóch meczów, aby zagwarantować utrzymanie; West Brom potrzebuje tego samego po wczorajszym odjęciu punktów. Na dole Sheffield Wednesday i Leicester są zdegradowane, podczas gdy Oxford trzyma się z sześciopunktową stratą do odrobienia i tylko dwoma meczami do końca.

Bądźcie z nami dla każdego gola, każdego oburzenia VAR i każdego kryzysu egzystencjalnego na żywo.