W ruchu, który z pewnością sprawi, że firmy technologiczne sięgną po swoje książeczki czekowe ze łzami wdzięczności, australijski rząd wprowadza dziś ustawodawstwo, które zmusza gigantów technologicznych do płacenia za dziennikarstwo. Po serii zmian w ostatniej chwili i uścisku dłoni z Koalicją, ustawa ma sprawić, że internet będzie nieco mniej przypominał szwedzki stół, a bardziej restaurację, w której faktycznie trzeba zapłacić za posiłek.

Ustawodawstwo wymaga, aby firmy technologiczne zawarły co najmniej osiem umów z mediami, jeśli chcą w pełni wywiązać się ze swoich zobowiązań. Ale nie martwcie się, nadal mogą częściowo zrównoważyć swoje zobowiązania, jeśli są skąpi. Dla tych, którzy chcą pójść o krok dalej, istnieje 200% odliczenie dla małych i średnich graczy, co jest bardzo silną zachętą do podpisywania umów z mediami regionalnymi, mediami CALD, mediami LGBTQI i innymi mniejszymi graczami. Bo nic tak nie mówi „dbamy o różnorodność” jak ulga podatkowa.

Tymczasem lider opozycji Peter Dutton „dał jasno do zrozumienia” swojemu koledze Andrew Braggowi, że jego zadaniem jest wyrażanie poglądów Koalicji, po tym jak pracownik Bragga zrugał dziennikarza za pytanie o Icac. Dutton, przemawiając w National Press Club, powiedział, że Bragg wyrażał swoje prywatne poglądy, a partia przechodzi przez proces opracowywania polityki „ostrożnie” i „rozważnie”. Bo nic tak nie mówi „mamy wszystko pod kontrolą” jak pracownik krzyczący na dziennikarza.

A podczas pytania czasu, Koalicja ponownie zaatakowała Albanese za jego komentarze o melonie. Bo nic tak nie mówi „jesteśmy poważną opozycją” jak obsesja na punkcie metafor owocowych.