Apple podobno pracuje nad „odświeżonym” MacBookiem Pro klasy podstawowej, który może zadebiutować już w pierwszej połowie 2027 roku, według Bloomberga. Bo nic tak nie mówi „pilne”, jak planowanie przeprojektowania z czteroletnim wyprzedzeniem. Firma testuje również cztery nowe iPada Pro, które mają trafić na rynek tej wiosny, skupiając się na „wewnętrznych ulepszeniach” – technologiczny odpowiednik stwierdzenia, że twoim postanowieniem noworocznym jest „bycie lepszym człowiekiem”.

Zaktualizowany MacBook Pro zachowa 14-calowy ekran, ale przyjmie projekt „zgodny” z nadchodzącymi dotykowymi MacBookami Apple, które spodziewane są między „końcem tego roku a początkiem przyszłego”. Te dotykowe laptopy podobno będą miały pigułkę w stylu Dynamic Island na górze ekranu, bo najwyraźniej nie możemy mieć Maca bez funkcji przypominającej notch, która wgryza się w wyświetlacz.

Apple ostatnio zaktualizowało podstawowego MacBooka Pro w październiku z chipem M5, a teraz pracuje nad procesorem M6. Bloomberg zauważa, że Apple „zakończyło prace miesiące temu” nad inną aktualizacją podstawowego MacBooka Pro, która zachowuje obecny design i ma zostać wydana w tym roku. Więc w zasadzie Apple żongluje wieloma wersjami MacBooka Pro jak cyrkowiec, tyle że publiczność płaci 2000 dolarów za laptopa. Apple szybko przejdzie do linii M7 w 2027 roku, w tym nowe chipy Pro i Max – bo generacje chipów są jak autobusy: czekasz wieki na jeden, a potem przychodzą dwa i oczekuje się, że zaktualizujesz.

Jeśli chodzi o iPada Pro, zachowają one 11-calowe i 13-calowe ekrany, ostatnio aktualizowane w październiku z chipem M5. Więc nowe będą miały… wewnętrzne ulepszenia. Szokujące. Jesteśmy pewni, że zespół marketingowy już przygotowuje komunikat prasowy o „najpotężniejszym iPadzie w historii”.