W oszałamiającym zwycięstwie, które skłoniło klasę polityczną do sięgnięcia po kalkulatory, Abdul El-Sayed oficjalnie zapewnił sobie demokratyczną nominację do Senatu USA w Michigan, udowadniając, że jeśli chodzi o wydatki na kampanię, czasami mniej znaczy więcej - a przynajmniej mniej wystarczy, aby pokonać 70 milionów dolarów.
"Wydali bezprecedensową sumę pieniędzy, aby nas pokonać" - powiedział El-Sayed na swojej pierwszej konferencji prasowej w centrum Detroit, dodając z wzruszeniem ramion: "Ale okazuje się, że reklamy są tą częścią programu telewizyjnego, której większość ludzi nie chce oglądać."
Rzeczywiście, były dyrektor ds. zdrowia Detroit zmierzył się z tym, co nazwał "maszyną", zauważając, że "nie powinno się dać pokonać 70 milionów dolarów wydatków zewnętrznych - rekordowej kwoty wydanej w kampanii przeciwko demokracie w prawyborach w jakiejkolwiek kampanii". Ale pokonał ją, oświadczając: "Pokazaliśmy, że moc naszych pieniędzy jest większa niż moc ich pieniędzy."
Bernie Sanders, niezależny senator z Vermontu, szybko pogratulował postępowym kandydatom, których poparł, w tym El-Sayedowi, wraz z Willem Lawrence'em i Donavanem McKinneyem, ich "historycznych zwycięstw". Sanders podkreślił triumf El-Sayeda nad "całą klasą miliarderów", która wydała ponad 60 milionów dolarów przeciwko niemu.
Tymczasem w stolicy kraju, pełniący obowiązki prokuratora generalnego Todd Blanche nie stawał po niczyjej stronie w sprawie wandalizmu z udziałem olimpijczyka kajakarza Davida Hearna i basenu refleksyjnego. Blanche, czekając na potwierdzenie przez Senat, powiedział, że nie chce, aby "przekaz" był taki, że Departament Sprawiedliwości nie walczy z przestępczością tylko dlatego, że wyraził frustrację z powodu zniszczenia basenu. Dwóch republikańskich opornych, senatorowie John Cornyn i Thom Tillis, zgodziło się na niego głosować po tym, jak ogłosił śmierć funduszu o wartości 1,8 mld dolarów dla sojuszników Trumpa. Ale Susan Collins z Maine powiedziała, że zagłosuje na nie, powołując się na "fundusz anty-uzbrojeniowy". Blanche wciąż zabiega o Lisę Murkowski i Billa Cassidy'ego, a Cassidy rozważa, że chce prokuratora generalnego, który "akurat kiedyś był osobistym prawnikiem prezydenta Trumpa", a nie odwrotnie.
Na porządku dziennym Senatu jest także nominacja Eriki Schwartz na stanowisko szefa CDC, co wreszcie mogłoby dać tej obleganej agencji stałego dyrektora po prawie roku. Schwartz, która wcześniej pełniła funkcję zastępcy chirurga generalnego, musiała odpowiedzieć na pytania, jak poradzi sobie ze sceptycyzmem RFK Jr. wobec szczepionek, biorąc pod uwagę jej historię popierania szczepień dziecięcych.
W Michigan Joanna Whaley, była pastorka megakościoła, która przeszła 15 lat praktyk konwersyjnych, ma zostać pierwszą transpłciową członkinią stanowej legislatury po wygraniu demokratycznych prawyborów. Pokonała Franka Liberatiego, który próbował zdyskwalifikować ją z powodu zmiany nazwiska, oraz Gary'ego Schlacka. Sarah McBride, pierwsza jawnie transpłciowa członkini Kongresu, przyklasnęła zwycięstwu Whaley, zauważając, że "stawiła czoła upokorzeniom ze strony przeciwnika, przekuła tę energię w pukanie do drzwi, podwoiła swój program gospodarczy i pokonała tego byłego demokratycznego legislatora różnicą ponad 30%!"
Demokraci w dużej mierze skupiają się wokół El-Sayeda. Gubernator Kalifornii Gavin Newsom pogratulował mu "ciężko wywalczonego zwycięstwa", podczas gdy senator z Michigan Elissa Slotkin podkreśliła znaczenie jedności w utrzymaniu tego miejsca w niebieskich rękach. Nawet Mallory McMorrow, która zawiesiła swoją kampanię w lipcu, ale wciąż zdobyła ponad 60 000 głosów, udzieliła El-Sayedowi "pełnego poparcia".
Republikanie, co przewidywalne, nie są zachwyceni. Senator z Arkansas Tom Cotton napisał na X, że "partia Demokratów straciła rozum" i zaatakował Chrisa Murphy'ego za świętowanie zwycięstwa El-Sayeda. Tymczasem Aipac, który wydał około 30 milionów dolarów, aby pokonać El-Sayeda, zapowiedział, że będzie mu się sprzeciwiać w wyborach powszechnych, prawdopodobnie rzucając więcej pieniędzy na problem. Mike Rogers, kandydat GOP, przedstawił wybór jako między "zdrowym rozsądkiem a całkowitym szaleństwem", co jest odważną tezą ze strony faceta, który startował bez kontrkandydata.
Echa tych wydarzeń sięgają 13. okręgu kongresowego Michigan, gdzie Donavan McKinney, 3