Rosyjskie ataki dronów i rakiet na Ukrainę zabiły 10 osób i raniły co najmniej 76 w ciągu ostatniej doby, podają ukraińscy urzędnicy. Ofiary śmiertelne odnotowano w pięciu obwodach – chersońskim, odeskim, donieckim, zaporoskim i sumskim – podczas gdy Moskwa kontynuuje swój zwyczaj zrzucania rzeczy na ukraińskie miasta. Ukraińskie siły powietrzne poinformowały, że Rosja wystrzeliła w nocy 269 dronów, ale 249 zostało zestrzelonych lub zagłuszonych, pozostawiając 19 bezpośrednich trafień dronów i jedno trafienie rakietą balistyczną w 15 lokalizacjach, plus trochę ekscytacji związanej z odłamkami.
Tymczasem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił, że Ukraina uderzyła w trzy rosyjskie tankowce, okręt wojenny przenoszący pociski manewrujące i łódź patrolową w dwóch oddzielnych atakach na rosyjskie porty. Szczegóły dotyczące zniszczeń są skąpe, ale Zełenski zauważył, że tankowce należą do „floty cieni” Rosji – części marynarki, która pomaga Moskwie udawać, że zachodnie sankcje nie istnieją. „Te tankowce były aktywnie używane do transportu ropy. Teraz już nie będą” – napisał na Telegramie, obok czarno-białego nagrania drona morskiego zbliżającego się do jednego ze statków.
Rosyjskie wojsko podało, że Ukraina wystrzeliła co najmniej 334 drony, a najbardziej ucierpiał północno-zachodni obwód leningradzki. Terminale eksportowe tam i gdzie indziej były wielokrotnie celem ataków w ostatnich tygodniach; Kijów twierdzi, że te uderzenia wyeliminowały warte miliardy dolarów eksporty. W niedzielę Zełenski powiedział, że infrastruktura w terminalu Primorsk nad Morzem Bałtyckim – niedaleko Finlandii, dla tych, którzy śledzą – została poważnie uszkodzona, wraz z tankowcem i łodzią patrolową. Trzecim trafionym statkiem był korweta typu Karakurt zaprojektowana do przenoszenia pocisków manewrujących Kalibr, prawdopodobnie teraz niosąca inny rodzaj niespodzianki.
Ukraiński przywódca dodał, że dwa kolejne tankowce zostały trafione przy wejściu do czarnomorskiego portu Noworosyjsk. Rosyjskie władze w większości bagatelizują wpływ, ale zaniepokojenie Kremla jest widoczne: w środę ogłosił, że ogranicza swoją doroczną paradę z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja, powołując się na „zagrożenie terrorystyczne” ze strony Ukrainy. Bo nic tak nie mówi „jest nam całkowicie dobrze” jak odwołanie własnej parady.