W meczu, w którym było tyle zgubionych piłek, że wypełniłyby dział warzywny w supermarkecie, Australii udało się utrzymać zwycięstwo nad Argentyną w meczu rugby union mężczyzn, który był zarówno ekscytujący, jak i niechlujny.

Wallabies od początku dominowali, wykonując tylko cztery wizyty na 22. metrze Argentyny, ale zdobywając 18 punktów, podczas gdy Pumy weszły tam pięć razy, zdobywając tylko siedem. Australia wygrała też walkę o piłkę w młynach, wykonując 38 młynów do 27 Argentyny, choć gospodarze byli szybsi, gdy utrzymywali posiadanie, kończąc 78% młynów w ciągu trzech sekund, w porównaniu z 62% Australii.

Lonergan wykorzystał rzut karny, powiększając przewagę ponad przyłożenie z podwyższeniem, a późne przyłożenie Moro w pierwszej połowie - który z łatwością minął Lonergana i Gordona - sprawiło, że do przerwy różnica wynosiła pięć punktów.

Druga połowa była mistrzostwem w nerwowej nieudolności. Argentyna miała niesamowite przyłożenie anulowane z powodu podania do przodu, a Prisciantelli ponownie zebrał piłkę, ale nie zdołał jej podać. Australia z kolei miała przyłożenie nieuznane, gdy Williams zgubił piłkę - choć grali z przewagą po faulu i mieli młyn pięć metrów od linii.

Hooper został powalony przy autcie, młyn stanął, a McDermott i Jorgensen zaplątali się, zanim skrzydłowy przedarł się przez dziurę i prawie sam zdobył przyłożenie. W końcu Williams przyłożył, a Donaldson niewiarygodnie zmarnował podwyższenie, skręcając piłkę w sposób, który przeczył fizyce.

Argentyna nacierała dalej, Carreras kopał za długo, a Isgro gubił piłkę w kontakcie, co prowadziło do odwiecznego pytania: czy któraś ze stron naprawdę chce wygrać? Obrona Australii błyszczała, Jorgensen idealnie wstrzymał Ruiza i wypchnął młynarza na aut.

W ostatnich minutach panował chaos. Australia ruszyła prawą stroną ze młyna, Sua'ali'i podał do środka do Donaldsona, który zagrał do McReighta, ale ten zgubił piłkę. Argentyna miała piłkę na własnej połowie, 70 metrów od pola punktowego, ale Isgro znów zgubił piłkę w kontakcie. Wysokie kopnięcie odbiło się w dziwny sposób, Argentyna oddała posiadanie, a kopnięcie McDermotta nie poleciało daleko. Mendy został mocno poturbowany, ale McReight wyszedł z potencjalnie meczowym przechwytem.

Na kilka sekund przed końcem Argentyna miała ostatnią szansę z autu około 12 metrów od połowy, ale Australia się obroniła. Zabrzmiał końcowy gwizdek i Australia odniosła zwycięstwo - brzydkie, niechlujne, ale jednak zwycięstwo.

Jak mówi stare przysłowie: nie pytają jak, tylko ile. A Australia miała ich wystarczająco.