Donald Trump wykorzystał przemówienie w czasie największej oglądalności, aby oskarżyć Chiny o ingerencję w wybory w 2020 roku – ruch, który krytycy nazywają mniej o zagranicznym mieszaniu się, a bardziej o przygotowaniu gruntu do zakwestionowania nadchodzących wyników wyborów śródokresowych. W 25-minutowym przemówieniu z Białego Domu w czwartek Trump podważył integralność amerykańskich wyborów, nazywając je „katastrofalnie” pozbawionymi uczciwości i zaufania, a jednocześnie podatnymi na obce ingerencje. Ogłosił „natychmiastowe odtajnienie i ujawnienie kluczowych informacji wywiadowczych”, aby ujawnić „szokujące słabości” infrastruktury wyborczej.

Demokraci szybko odpowiedzieli. Senator Mark Warner (D-VA) zauważył, że zarzuty były „badane przez lata i wielokrotnie odrzucane przez społeczność wywiadowczą, FBI, DHS, DOJ, dwupartyjnych stanowych urzędników wyborczych, audyty, przeliczenia głosów i sądy”. Dodał: „Powinniśmy stawić czoła tym zagrożeniom faktami, a nie wypaczać je dla celów politycznych”. Zarzuty Trumpa są sprzeczne z oceną wywiadu z 2021 roku, która nie stwierdziła, aby jakikolwiek obcy podmiot zmienił jakikolwiek techniczny aspekt procesu głosowania w 2020 roku.

Trump wykorzystał również przemówienie do promowania ustawy Save America Act, surowego projektu dotyczącego identyfikacji wyborców, który utknął w Kongresie. „Jak łatwo to zrobić? Chyba że chcesz oszukiwać” – zażartował. Przemówienie ledwo dotknęło Iranu, pomimo niedawnych uderzeń wojskowych, ale Trump twierdził, że zwycięstwo tam jest nieuchronne. Kilka sieci, w tym NBC, ABC i CNN, odmówiło transmitowania przemówienia na żywo na swoich głównych kanałach, powołując się na obawy partyjne – co skłoniło Trumpa do wezwania do cofnięcia ich licencji nadawczych.

Kamala Harris, była wiceprezydent i kandydatka Demokratów na 2024 rok, uprzedziła przemówienie, oskarżając Trumpa o planowanie „sprzedawania kłamstw i teorii spiskowych”. Napisała: „Wybory w 2020 roku nie zostały skradzione; wygraliśmy, a on przegrał”. Chiny ze swojej strony ponownie podkreśliły swoją „zasadę nieingerencji w sprawy wewnętrzne innych”.