W ponurej kodzie do już druzgocącej historii, sześcioletnia dziewczynka wyciągnięta z morza w Shoreham zmarła, co stanowi komplet tragedii dla jednej londyńskiej rodziny. Saja El-Khawas, 6 lat, zmarła w piątek, trzy dni po wypadku, który pochłonął również jej rodziców i siostrę.

Saja walczyła o życie w stanie krytycznym od wtorku, kiedy policja, ratownicy medyczni, straż przybrzeżna i łódź ratunkowa pospieszyli do Fortu Shoreham po zgłoszeniu czterech osób walczących z wodą. Rodzina z Londynu odbyła fatalną podróż nad morze i weszła do wody około godziny 14:00. Morze najwyraźniej miało inne plany.

Policja z Sussex w swoim oświadczeniu zauważyła oczywistość: to był tragiczny wypadek. "Po przejrzeniu nagrań z kamer CCTV i wstępnych relacji świadków, obecna hipoteza jest taka, że był to tragiczny wypadek, bez udziału osób trzecich" - powiedzieli, na wypadek gdyby ktoś podejrzewał złowrogą mewę lub zbłąkaną falę z urazą.

Śmierć Saji została potwierdzona za pomocą zawiadomienia prawnego od prawników reprezentujących Guy's and St Thomas' NHS Foundation Trust oraz Palestyńskie Forum w Wielkiej Brytanii, co dodaje dodatkową warstwę biurokracji do już nie do zniesienia straty. Ambasada Palestyny potwierdziła, że jej ojciec, Hassan El-Khawas, 55 lat, był brytyjskim obywatelem palestyńskiego pochodzenia.

Naczelny superintendent James Collis wyraził zbiorowy lęk: "Ta rozdzierająca serce aktualizacja jest tym, czego wszyscy obawialiśmy się po wtorkowych tragicznych wydarzeniach". Rzeczywiście, jedyną niespodzianką jest to, że zajęło to trzy dni. Złożył kondolencje dalszej rodzinie, która teraz musi opłakiwać matkę, ojca i dwie córki, wszystkie zniknęły w jedno popołudnie.

Społeczność Shoreham i służby ratunkowe będą to odczuwać przez długi czas, podobnie jak każdy, kto ma puls. Policja poprosiła o prywatność dla rodziny, co wydaje się najmniejszym, co możemy zaoferować, biorąc pod uwagę, że morze zabrało już wszystko inne.