W zwrocie akcji, który wprawiłby w zakłopotanie nawet najbardziej cynicznego scenarzystę sitcomu, pracownicy OpenAI przekazali ponad 215 000 dolarów na polityczne przedsięwzięcie przeciwko Leading the Future, grupie wspieranej przez własnego prezesa firmy, Grega Brockmana. Nic tak nie mówi „wierzymy w twoje przywództwo” jak finansowanie kampanii mającej na celu jego osłabienie.

Tymczasem nowy startup AI Gidiego Littwina, Hemispheric, ma na celu uczynienie diagnostycznych skanów mózgu w kierunku takich schorzeń jak depresja, PTSD i choroba Parkinsona tak tanimi i prostymi jak badanie krwi. Bo jeśli czegoś nam potrzeba, to AI, które powie nam, co jest nie tak z naszymi mózgami, zanim jeszcze zdążymy obwinić rodziców.

Gubernator Nowego Jorku Kathy Hochul, z całą powagą przywódcy, który właśnie uświadomił sobie, że jego stan płonie, oświadczyła: „Nie mamy innego wyjścia, jak tylko stawić czoła wyzwaniom stworzonym przez te ogromne obiekty”. Jej zarządzenie wykonawcze wstrzyma budowę na rok, prawdopodobnie po to, by dać wszystkim czas na zastanowienie się, dlaczego tysiące nowych źródeł zasilanych paliwami kopalnymi po cichu uruchamia się w całym stanie, by napędzać boom AI, dzięki luce regulacyjnej. Mieszkańcy są oczywiście zaskoczeni – zszokowani, że obietnica błyszczącego AI przyszła w pakiecie z zanieczyszczeniami.

Z bardziej optymistycznej strony, baterie półprzewodnikowe są bezpieczniejsze i wydajniejsze – ale trudniejsze do masowej produkcji. Stanowią też szansę dla firm spoza Chin, by wrócić do gry. Bo nic tak nie mówi „globalna konkurencja” jak bateria, która działa lepiej, ale wymaga doktoratu, by ją wyprodukować.

I na koniec, wiadomość tylko nieco spóźniona: najpierw były szachy i Go. Teraz AI może pokonać nas w Dyplomacji, najbardziej ludzkiej grze planszowej. Sposób, w jaki wygrywa, daje nadzieję, że AI będzie zachwycające. Albo przynajmniej bardzo zadowolonym z siebie przeciwnikiem.