Turbiny wiatrowe od dawna są utrapieniem dla systemów radarowych, a ich wirujące łopaty tworzą „błysk łopat”, który dezorientuje czujniki wojskowe. Przez ponad dekadę Pentagon zarządzał tym za pomocą programu zezwoleń, wymagając od deweloperów ograniczenia zakłóceń radarowych. Ale teraz wojsko ma nowe zmartwienie: małe, śmiercionośne drony, które mogą przelatywać przez farmy wiatrowe, czyniąc te ulepszenia niewystarczającymi.

Od prawie roku Pentagon skutecznie zamroził pozwolenia dla co najmniej 155 nowych projektów wiatrowych w 24 stanach, według American Clean Power Association. Zamrożenie oznacza, że nie można rozpocząć żadnej nowej budowy, a deweloperzy ponieśli już dodatkowe koszty w wysokości 2 miliardów dolarów. Niektóre projekty mogły nie zdążyć przed terminem 4 lipca, aby zakwalifikować się do ulg podatkowych na mocy ustawy One Big Beautiful Bill Act – bo nic tak nie mówi „niezależność energetyczna” jak zabijanie zachęt do czystej energii.

Deweloperzy wiatrowi są wściekli, nazywając zamrożenie politycznie motywowanym atakiem. Dave Belote, były urzędnik Pentagonu, który pomógł stworzyć oryginalny proces przeglądu, mówi, że brak przejrzystości wskazuje na „całkowicie politycznie umotywowane” działanie. Pentagon z kolei twierdzi, że po prostu wykonuje swoją pracę: „czy interesy bezpieczeństwa narodowego muszą ustąpić, gdy kolidują z interesami deweloperskimi przemysłu energetycznego. Odpowiedź z pewnością brzmi: nie.”

Tymczasem administracja Trumpa osobno wydała 2,6 miliarda dolarów na anulowanie projektów morskich farm wiatrowych – płacąc deweloperom za niebudowanie, co z pewnością jest jednym ze sposobów na „wierć, skarbie, wierć”. Zamrożenie na lądzie dotyczy 44 gigawatów mocy, cztery razy więcej niż anulowano na morzu. Koalicja organizacji zajmujących się energią odnawialną pozwała Pentagon, twierdząc, że wstrzymanie to „bezprecedensowa kampania” przeciwko energetyce wiatrowej. Pięćdziesięciu pięciu demokratycznych przedstawicieli zażądało poufnej odprawy; Pentagon jeszcze nie odpowiedział. Być może są zbyt zajęci śledzeniem dronów przez wyimaginowane farmy wiatrowe.