W zwrocie akcji, który przypomina mniej patriotyczny hymn, a bardziej powieść Kafki, ojciec marynarza z USS Abraham Lincoln został wciągnięty do aresztu imigracyjnego. Lotniskowiec jest obecnie rozmieszczony na Bliskim Wschodzie, gdzie bierze udział w wojnie z Iranem – bo najwyraźniej tam dzieje się cała akcja.

Joshua Aviles, marynarz, o którym mowa, podzielił się w mediach społecznościowych wiadomością, że jego ojciec, Luis Manuel Aviles Roa, obywatel Nikaragui, został zatrzymany przez straż graniczną podczas kontroli pojazdu w Key West na Florydzie. Departament Bezpieczeństwa Krajowego potwierdził aresztowanie, zauważając, że Aviles Roa wjechał do USA nielegalnie i teraz będzie cieszył się przedłużonym pobytem w areszcie ICE w oczekiwaniu na postępowanie deportacyjne.

Joshua, który jest na misji od ponad dziewięciu miesięcy, wyraził swój ból: „Jestem na misji od ponad dziewięciu miesięcy, na morzu na Bliskim Wschodzie na pokładzie USS Abraham Lincoln, walcząc za kraj, który dał mi wszystko. Właśnie dostałem telefon, że mój tata został zabrany przez ICE.” Zauważył, że jego ojciec miał prawo jazdy, kartę ubezpieczenia społecznego i pozwolenie na pracę, a oni czekali tylko na zatwierdzenie zielonej karty. „Zrobiliśmy wszystko przez imigrację, aby zatwierdzono jego zieloną kartę, i tylko czekamy. To dla mnie rozdzierające serce. Nie wiem, jak mogę dalej pracować psychicznie 12+ godzin dziennie, wiedząc, że mój tata jest gdzieś i być może jest traktowany jak przestępca.”

DHS, w oświadczeniu, które mogłoby posłużyć jako zimny prysznic, przypomniało wszystkim, że „Posiadanie członka rodziny w wojsku nie jest przepustką do łamania prawa naszego narodu.” Bo oczywiście prawo jest prawem, a niuanse są dla słabych.

Tymczasem grupy praw człowieka mają pole do popisu (nie w dobrym sensie), wskazując, że antyimigracyjna polityka administracji Trumpa naruszyła wolność słowa i prawo do rzetelnego procesu oraz stworzyła niebezpieczne środowisko, zwłaszcza dla mniejszości etnicznych, które obawiają się profilowania rasowego. Ale po co komu te wątpliwe prawa, skoro mamy rekordowy okręt na morzu?

USS Abraham Lincoln, który w końcu opuścił Bliski Wschód w sobotę, ustanowił współczesny rekord pod względem liczby dni spędzonych na morzu – ponad 200 dni bez zawinięcia do portu. To dużo czasu na rozmyślania o życiu, wolności i dążeniu do przyzwoitego posiłku. Demokraci w Kongresie domagają się odpowiedzi po tym, jak rodziny marynarzy wyraziły obawy dotyczące złych warunków życia i morale na pokładzie. USS George Washington przybył w zeszłym tygodniu, aby zastąpić Lincolna, prawdopodobnie po to, aby załoga mogła przypomnieć sobie, jak to jest stać na twardym gruncie.

Więc gdy jeden marynarz walczy za swój kraj, jego ojciec walczy o swoją wolność. To opowieść, która mogłaby być świetnym filmem, gdyby nie była tak przygnębiająco prawdziwa.