Podmiot, który przejął ogromne transfery ziemi i nieruchomości od Braci Szkolnych, nie jest zachwycony perspektywą rekompensaty dla ofiar wykorzystywania, co zapowiada batalię prawną, którą jeden z prawników określił jako "mającą najwyższy sąd wypisany na czole". Bracia Szkolni, którzy mają naprawdę ohydną kartotekę wykorzystywania duchownych – jedną z najgorszych w Kościele katolickim – mierzą się z setkami obecnych i przyszłych spraw o wartości szacowanej na 774 miliony dolarów. Ale w zeszłym miesiącu zakon oświadczył sądowi, że jest bankrutem i zaproponował sprzedaż pozostałych 36 nieruchomości (wartych około 217 milionów dolarów) na podział między wierzycieli, w tym ofiary. To naturalnie nasunęło pytania, dlaczego w ciągu ostatniej dekady zakon przekazał ogromne połacie ziemi, budynki szkolne i domy Powiernikom Edmund Rice Education Australia za symboliczną cenę 1 dolara za sztukę. Edmund Rice Education Australia, utworzone w 2007 roku i obecnie prowadzące dawne szkoły Braci Szkolnych, twierdzi, że jest niezależne i nadal posiada aktywa netto w wysokości 2,3 miliarda dolarów oraz 345 milionów dolarów w gotówce na grudzień 2024 roku. Ofiary, obawiając się, że zostaną z niczym, gdy Bracia Szkolni upadną, próbują przenieść swoje roszczenia na ten zamożny podmiot. Pierwszy testowy przypadek, wniesiony przez dwóch ocalałych z wykorzystywania w Wiktorii, trafił w piątek do Sądu Najwyższego stanu, a Powiernicy sprzeciwiają się temu posunięciu. Rozprawa w sierpniu zbada historyczne relacje między tymi dwoma podmiotami. Sprawa ma dalekosiężne konsekwencje i jest uważnie śledzona przez ofiary w Wiktorii i poza nią. Może również wpłynąć na plan wyprzedaży nieruchomości Braci Szkolnych, ponieważ jeśli ofiary będą mogły pozwać Edmund Rice Education Australia, zmniejszy to odpowiedzialność zakonu. Sprawa wraca do sądu w przyszłym tygodniu, z prawdopodobną rozprawą na początku sierpnia.