Dzień ślubu Aimie Seale miał być celebracją miłości. Zamiast tego był celebracją pocenia się. „Gdy tylko założyłam suknię, makijaż dosłownie spływał mi z twarzy” – wspomina. Aimie wybrała lipcowy weekend, aby uniknąć deszczu, ale skończyło się na zamianie mżawki na 30-stopniową saunę w przeszklonym kościele w West Yorkshire. Jej mąż Ryan spędził ceremonię, podając jej chusteczki jak celebryta na premierze filmowej. „To było po prostu nieznośnie gorąco” – mówi. Para musiała w pośpiechu zorganizować awaryjny namiot i lodziarnię, co zwiększyło rachunek, który już średnio przekracza 20 000 funtów w przypadku brytyjskich ślubów.

To pocenie się w pośpiechu staje się nową normą. Połowa lat między 2015 a 2024 przyniosła temperatury powyżej 35°C, w porównaniu z zaledwie jednym na dziesięć lat przed tym, jak zmiany klimatyczne zamieniły lato w próbę ognia. Zoe Burke, szefowa marki w Bridebook, zauważa, że pary coraz częściej panikują w sieci – wątki na Reddicie pełne są strategii przetrwania upałów, a liczba wyszukiwań wentylatorów wzrosła pięciokrotnie od 2019 roku.

Koszty rosną dla wszystkich zaangażowanych. Michelle Miles z UK Wedding Association mówi, że obiekty wydają tysiące na klimatyzatory – oczywiście po zawyżonych cenach – i odnotowują spadek sprzedaży alkoholu, ponieważ goście wybierają wodę zamiast szampana. „Nastąpił ogromny spadek sprzedaży alkoholu” – mówi, co jest prawdopodobnie pierwszym takim przypadkiem w branży, która polega na tym, że ludzie upijają się na weselach.

Kwiaty nie mają się lepiej. Piwonie i róże, ulubieńcy brytyjskich ślubów, kwitną teraz tylko przez dwa tygodnie zamiast dwóch miesięcy. Rebecca z Lilac and Lace Floral Design musiała sprowadzać łodygi od trzy razy większej liczby hodowców, co dodało dodatkowe 200 funtów kosztów dostawy. „To bardziej koszt czasu niż bezpośredni finansowy” – mówi, co łatwo jej powiedzieć, gdy to nie ona płaci.

Planistka ślubna Sarah Haywood zauważyła przesunięcie kalendarza. „Od dziesięciu lat doradzamy ludziom unikanie lipca i sierpnia” – mówi. „Sezon przejściowy” rozciąga się teraz na październik, a raport Bridebook 2026 UK Wedding Report potwierdza wzrost liczby ślubów w październiku po gorącym lecie. Pary myślą też o swoim stroju – Marie Cavanagh, która ma wziąć ślub w Kent w lipcu, mówi, że upał jest teraz czynnikiem przy wyborze garderoby. Sophie Miller z Dotty Bridal sugeruje rezygnację z rękawów i dodanie halki do sukni balowych, aby tkanina nie dotykała skóry, a niektórzy projektanci wplatają nawet tlenek cynku w tkaniny, aby uzyskać efekt chłodzenia.

W Europie jest jeszcze gorzej – temperatury wielokrotnie przekraczają 40°C. Samantha Bottomley, planistka we Francji, przeniosła ceremonie na późne popołudnie i po raz pierwszy przeniosła przyjęcia na zewnątrz do środka. Rozważa teraz Danię, Szwecję i Norwegię jako chłodniejsze alternatywy – bo nic nie mówi „romantyczny wypad” jak fiord.

W Wielkiej Brytanii obiekty się dostosowują. James Matthews z Xenia Venues w Essex i Suffolk zainwestował w zbudowaną we Francji oranżerię z pompą ciepła i wentylacją. Bez niej jest „absolutnie pewien”, że rezerwacje spadną. „Pogoda niekoniecznie odstrasza ludzi od letnich ślubów” – mówi, „ale pogoda odstraszy ludzi od obiektów, które nie są przygotowane na nieprzyjemnie ciepły dzień”.

Dla tych, którzy wciąż mają odwagę wziąć ślub w upale, eksperci radzą: ubieraj się lekko (panowie, zrezygnujcie z kamizelki; panny młode, wybierzcie lekką suknię), unikajcie szczytu upałów między 12:00 a 16:00, zapewnijcie cień (namioty, parasole lub drzewo), zorganizujcie stację z wodą (i poproście drużbów o rozdawanie butelek) i uważajcie na krem maślany – wasz tort się roztopi, jeśli nie będzie przechowywany w chłodzie. Bo najwyraźniej miłość to za mało, aby pokonać upał.