Mężczyzna z Oklahomy został oskarżony o morderstwo po tym, jak potężny wybuch w zakładzie ekstrakcji marihuany zabił dwóch jego pracowników i uszkodził okoliczne firmy – poinformowali w poniedziałek prokuratorzy. Bo nic tak nie mówi „sielskie wiejskie zajęcie” jak ogromny przemysłowy wybuch, który zrywa dach z budynku i gniecie drzwi jak papier.
Ryan Bassham, 35 lat, zgłosił się sam w ten weekend po tym, jak postawiono mu zarzuty podwójnego morderstwa pierwszego stopnia w związku z czwartkowym wybuchem w Solos Extracts pod Tulsą – podały władze. Wybuch około 1 w nocy częściowo zerwał dach z budynku, pogiął drzwi i rozrzucił gruz po parku przemysłowym. Więc przynajmniej gruz miał z tego trochę przygody.
Bassham został osadzony w więzieniu w Tulsie i zwolniony po wpłaceniu kaucji w wysokości 2 milionów dolarów. Akta sądowe nie wymieniają adwokata dla Basshama, a numery telefonów do niego i firmy nie zostały natychmiast odnalezione. Associated Press zostawiła wiadomość w kancelarii prawnej, która wcześniej reprezentowała Basshama. Bo kiedy grożą ci zarzuty morderstwa, na pewno chcesz mieć pewność, że twoja poczta głosowa jest w porządku.
Obie ofiary, Michael Newman i Stephen Scott, pracowały dla Basshama – powiedział rzecznik biura prokuratora okręgowego w Tulsie, Adam Jones. Powiedział, że prokuratorzy uważają, iż pracownicy nielegalnie wytwarzali niebezpieczne chemikalia, które doprowadziły do wybuchu. Bo co to za problem, trochę nielegalnej produkcji chemikaliów między przyjaciółmi? Najwyraźniej zarzut morderstwa.
Strażak, który badał sprawę, powiedział władzom, że firma starała się o odnowienie licencji na marihuanę i rejestrację narkotykową – wynika z akt sądowych. Medyczna marihuana jest w Oklahomie legalna. Więc byli prawie legalni, co jest jak bycie prawie w ciąży, tylko z większym hukiem.
Z akt sądowych wynika, że Newman powiedział ratownikowi medycznemu w drodze do szpitala, że obszar nie był dobrze wentylowany, a wybuch nastąpił po tym, jak odłączył coś. Był przytomny, gdy przyjechali ratownicy, ale później zmarł w szpitalu. Więc ostatnie słowa mądrości od ofiary: „Nie było dobrze wentylowane, i odłączyłem coś”. Zanotowane, ale niestety za późno.
Nikt inny nie ucierpiał w wybuchu, ale wiele pobliskich firm zostało uszkodzonych – podały władze. Bo nie byłoby to właściwe wypadki przemysłowe bez szkód ubocznych dla niewinnych sąsiadów.
Z akt sądowych wynika, że śledczy uważają, iż Bassham kupił Solos Extracts wcześniej w tym roku. Strażak, który kontrolował obiekt w styczniu, znalazł przestarzały system gaśniczy i sprzęt powszechnie używany w produkcji marihuany. Po wybuchu strażak wrócił do obiektu i znalazł duże ilości ciekłego propanu i innych niebezpiecznych materiałów, których nie było w styczniu – wynika z akt sądowych. Więc obiekt miał przestarzały system gaśniczy, co najwyraźniej było zapowiedzią tego, co miało nadejść. A niebezpieczne materiały, które pojawiły się między styczniem a wybuchem? Równie dobrze mogły być tykającą bombą.
Właściciel sąsiedniego zakładu produkującego marihuanę powiedział policji, że rozmawiał z Basshamem wcześniej w tym roku po zauważeniu wysokiego poziomu dwutlenku węgla na czujniku w budynku. Opisał, że zakręciło mu się w głowie, gdy wszedł do budynku. Bo nic nie mówi „zaufaj mi, jestem profesjonalistą” jak doprowadzenie sąsiada do zawrotów głowy CO2, a potem wysadzenie budynku w powietrze.