W nowym wywiadzie dla CBS News była pierwsza dama Jill Biden ujawniła, że podczas katastrofalnej debaty w 2024 roku między ówczesnym prezydentem Joe Bidenem a Donaldem Trumpem nie tylko była przerażona – była wystraszona. Konkretnie pomyślała, że jej mąż ma udar. „Nigdy, przenigdy nie widziałam Joe w takim stanie – ani wcześniej, ani później. Nigdy” – powiedziała interviewerce Ricie Braver. Zapytana o szczegóły dodała: „Nie wiem, co się stało. Gdy to oglądałam, pomyślałam: »O Boże, on ma udar«. I śmiertelnie mnie to przeraziło”. Pełny wywiad zostanie wyemitowany w niedzielę, ale fragmenty już wywołały zbiorowe „No tak” u każdego, kto ma oczy i uszy.
Były speechwriter Obamy Jon Favreau, współprowadzący podcast Pod Save America, szybko zwrócił uwagę na pyszną ironię: „Ci z nas, którzy zgadzali się z rzeczywistą oceną Jill Biden (czyli ludzie, którzy widzą i słyszą), byli przez Bidenów, kampanię i internetowych fanatyków zapewniani, że strasznie przesadzamy i że jego występ w debacie był w porządku – a nawet dobry!”. Jego współprowadzący Tommy Vietor dodał, że wrażenie było nie do naprawienia, a udawanie inaczej było „obraźliwe dla wyborców”. Tymczasem Akayla Gardner z MSNBC przypomniała wszystkim, że zaraz po debacie Jill Biden stanęła na scenie i powiedziała Joe: „Świetnie ci poszło; odpowiedziałeś na każde pytanie, znałeś wszystkie fakty!”. Więc albo kłamała wtedy, albo kłamie teraz – albo jest po prostu bardzo lojalną małżonką.
W innych wiadomościach, które jakoś wydają się należeć do innego artykułu, była prokurator generalna Pam Bondi – którą Trump odwołał w kwietniu za jej postępowanie w sprawie akt Jeffreya Epsteina – ujawniła, że niedawno zdiagnozowano u niej raka tarczycy. Dobrze wraca do zdrowia po operacji i została wyznaczona przez Trumpa do nowej roli: członkini Prezydenckiej Rady Doradców ds. Nauki i Technologii. Bo nic tak nie mówi „doradca naukowy” jak była prokurator generalna, która straciła pracę przez Epsteina. „Pam była ogromnie wartościowym nabytkiem” – powiedział wiceprezydent JD Vance, zapewne z kamienną twarzą.
Tymczasem Donald Trump chce zmienić nazwę ICE na NICE – prawdopodobnie dlatego, że „Immigration and Customs Enforcement” brzmi zbyt strasznie, mimo że naloty tej agencji doprowadziły do wielu zabójstw, w tym obywateli USA, i masowych protestów. Na posiedzeniu gabinetu Trump twierdził również, że protestujący przeciwko nalotom są płatnymi aktorami, a USA produkują więcej ropy niż Rosja i Arabia Saudyjska razem wzięte – statystyka, która według aktywistów klimatycznych i rdzennych społeczności może pogłębić kryzys klimatyczny i zniszczyć ekosystemy. Ale hej, przynajmniej Knicks radzą sobie dobrze. Trump zapowiedział, że planuje uczestniczyć w finałach NBA po tym, jak New York Knicks zapewnili sobie miejsce, dzięki zaproszeniu od właściciela Jamesa Dolana. „Świetnie to widzieć. Knicks naprawdę, naprawdę cierpieli przez lata. Teraz radzą sobie bardzo dobrze” – powiedział Trump, udowadniając, że nawet prezydent potrafi docenić dobrą historię powrotu – gdy nie dotyczy jego własnej partii.