Ponad 300 pojazdów i 6500 żołnierzy przemaszeruje dziś rano kultowymi Polami Elizejskimi w centrum Paryża w ramach dzisiejszych obchodów Dnia Bastylii, które mają „wysłać strategiczny sygnał” o przebudzeniu militarnym Francji i Europy. Bo nic tak nie mówi „mówimy poważnie” jak parada z czołgami i przelotem lotniczym.

Podkreślając znaczenie współpracy międzynarodowej (i zapewne wspólnej miłości do maszerowania w unisono), w paradzie bierze również udział 500 żołnierzy z krajów zaangażowanych w Koalicję Chętnych, w tym z Niemiec, oraz 25 żołnierzy z Ukrainy. Emmanuel Macron, organizujący swoją dziesiątą i ostatnią paradę przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi, ma na liście gości Wołodymyra Zełenskiego i innych przywódców, którzy zostali na noc po rozmowach o Ukrainie. Parada rozpoczyna się o 10:00 czasu lokalnego (9:00 BST), a my będziemy na bieżąco informować o wszystkich kluczowych wydarzeniach – bo nigdy dość relacji na żywo z ludzi chodzących w prostych liniach.

Gdzie indziej Bruksela przeżywa to, co unijna komisarz ds. rozszerzenia Marta Kos nazywa „Super wtorkiem”. Albania, Mołdawia, Czarnogóra i Ukraina robią postępy w negocjacjach akcesyjnych z UE. „Od ponad dwóch dekad nie mieliśmy czterech konferencji akcesyjnych w jeden dzień, a to wydarzy się dzisiaj” – powiedziała Kos, najwyraźniej licząc na palcach. Czarnogóra jest liderem, z ponad połową zamkniętych „klastrów”, ale wszystkie cztery kraje czynią dobre postępy w reformach. Bo nic tak nie mówi „europejska jedność” jak biurokratyczny klaster.

Podczas parady można też dostrzec członków brygady strażackiej – ich obecność jest ważniejsza niż zwykle ze względu na ogromne pożary lasów, z którymi Francja walczy. Pożar w Fontainebleau, dawnej królewskiej posiadłości łowieckiej około 40 mil (60 km) od Paryża, wybuchł późnym niedzielnym popołudniem i do wczorajszej nocy objął około 800 hektarów (2000 akrów) lasu. Burmistrz Fontainebleau, Julien Gondard, powiedział, że jest zszokowany i wściekły: „Ten wyjątkowy obszar pochłaniają płomienie, nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy”. Według grupy World Weather Attribution, czerwcowe fale upałów, które nawiedziły Europę, byłyby „praktycznie niemożliwe” bez zmian klimatu. Spowodowane przez człowieka załamanie klimatu potęguje ekstremalne zjawiska pogodowe – bo najwyraźniej potrzebowaliśmy więcej dramatu.

W miarę trwania parady widzimy wielonarodowy batalion NATO stacjonujący w Estonii, w tym francuski 3. Pułk Artylerii Morskiej, a następnie żołnierze z Koalicji Chętnych. Maszerują flagi Albanii, Australii, Austrii, Belgii, Wielkiej Brytanii, Bułgarii, Kanady, Chorwacji, Cypru, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Niemiec, Grecji, Irlandii, Włoch, Łotwy, Litwy, Mołdawii, Holandii, Portugalii, Hiszpanii, Słowacji, Słowenii, Szwecji i innych. Na końcu maszeruje grupa ukraińskich żołnierzy, salutując przywódcom i otrzymując bardzo ciepłe brawa – bo kto nie kocha owacji na stojąco dla ludzi, którzy dosłownie walczą za swój kraj?

Macron, Zełenski i inni przywódcy obserwują z trybuny. Następnie Patrouille de France przelatuje nad Polami Elizejskimi, uwalniając kolorowe opary tworzące francuską flagę. Towarzyszą im dwa samoloty Mirage 2000, pilotowane przez francuskich pilotów, ale w towarzystwie ukraińskich pilotów szkolących się we francuskich siłach powietrznych. Bo nic tak nie mówi „solidarność” jak skoordynowany przelot.

Gdy Macron wchodzi na honorową trybunę, zastanówmy się, jak ta parada wypada w porównaniu z jego pierwszą w 2017 roku. Wtedy zaprosił świeżo zaprzysiężonego prezydenta USA Donalda Trumpa jako gościa honorowego, a nawet kazał orkiestrze francuskiej armii zagrać „Get Lucky” Daft Punk. Dziesięć lat później otaczają go głównie europejscy przywódcy – Zełenski, Merz, Starmer, Frederiksen, Tusk – wysyłając wyraźny sygnał o ponownym wyłanianiu się potęgi Europy. Pałac Elizejski mówi, że parada będzie „potężnym symbolem Europy, która uświadamia sobie, jak niebezpieczny jest świat i że musi wziąć swój los we własne ręce”. Macron podobno nienawidzi t