Po śmierci mojego 22-miesięcznego dziecka muzyka i poezja przyniosły katharsis i ukojenie

W dniu, w którym Renzo dostał tętniaka, po południu, zanim to się stało, wyraźnie pamiętam, jak mówiłem mu, że będzie przyjemnością patrzeć, jak dorasta. Pisanie tego tutaj wydaje się śmieszne – zapowiedź tak dosłowna, że aż niewiarygodna. Ale to prawda. Do niego i mojej żony Allegry powiedziałem: „Kocham naszą małą rodzinę”. Po trudach związanych z jego narodzinami, utratą pracy, pandemią, w końcu wydawało się, że dotarliśmy na drugą stronę. Dotarliśmy, jak sądzę, tylko nie tak, jak sobie wyobrażałem.

Moi przyjaciele Jayson i Stacy polecili mi zapoznać się z twórczością Davida Kesslera. Według Harvard Business Review Kessler jest „najwybitniejszym na świecie ekspertem ds. żałoby”. Współpracował ściśle z Elisabeth Kübler-Ross, która była czołowym ekspertem ds. żałoby przed swoją śmiercią w 2004 roku. Dużą część dziedzictwa Kübler-Ross stanowi jej klasyfikacja tak zwanych pięciu etapów żałoby: zaprzeczenia, gniewu, targowania się, depresji i akceptacji, opisana w jej książce z 1969 roku „O śmierci i umieraniu”. Po doświadczeniu śmierci, napisała, etapy te mogą występować w dowolnej kolejności, a jeden lub więcej może w ogóle nie wystąpić. Zaledwie kilka tygodni po śmierci Renzo oszukałem samego siebie, myśląc, że przeskoczyłem od razu do akceptacji, podczas gdy tak naprawdę próbowałem uciec przed gniewem i depresją. Targowanie się nie było dla mnie dużym problemem, podobnie jak zaprzeczenie. Fakty były dość trudne do zignorowania.