Siedem osób nie żyje, a 11 jest rannych po tym, jak dron uznał autobus pasażerski jadący przez kontrolowaną przez Rosję Ukrainę za godny cel – podaje Denis Puszylin, narzucony przez Kreml przywódca obwodu donieckiego. Autobus jechał z Moskwy do Symferopola na okupowanym Krymie wczesną środą, gdy został trafiony – dojazd i tak już brzmiał ponuro przed interwencją z powietrza.
Jakby na dowód, że nie ma dobrego uczynku bez kary, czarny dym uniósł się również nad Petersburgiem w środę rano, a prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski potwierdził, że terminal naftowy miasta został trafiony. Atak zbiega się z Międzynarodowym Forum Ekonomicznym, wydarzeniem mającym pokazać Rosję światu – może nie taką wystawę Kreml miał na myśli.
Te uderzenia mają miejsce dzień po tym, jak Rosja przeprowadziła masowy atak na miasta w całej Ukrainie, zabijając co najmniej 22 osoby, w tym kilka kobiet i dzieci. Rosyjskie ministerstwo obrony nazwało ten atak odpowiedzią na ukraińskie uderzenia, twierdząc, że wszystkie „cele uderzeń” zostały osiągnięte. Kreml dodał, że „ta praktyka będzie kontynuowana”, co jest dyplomatycznym sposobem powiedzenia: „Jeszcze nie skończyliśmy”.
Jeśli chodzi o autobus trafiony w Doniecku, Puszylin poinformował, że BSP zaatakował autokar Moskwa-Symferopol, zabijając siedmiu cywilów. 11 rannych otrzymuje opiekę medyczną, co jest przynajmniej jedną dobrą wiadomością. Ukraina nie skomentowała incydentu, być może dlatego, że była zajęta uderzaniem w inne rzeczy.
Rosja twierdzi, że zestrzeliła 350 ukraińskich dronów w nocy, w tym co najmniej 50 nad obwodem leningradzkim, gdzie leży Petersburg. Gubernator obwodu Aleksandr Drozdenko potwierdził zestrzelenia, podczas gdy lotnisko Pułkowo tymczasowo ograniczyło loty – na wypadek, gdyby delegaci forum ekonomicznego liczyli na gładkie lądowanie.
Zełenski opisał nocne uderzenia jako „sankcje dalekiego zasięgu”, udostępniając wideo czarnego dymu nad Petersburgiem i potwierdzając trafienia w cele wojskowe w obwodzie tambowskim w Rosji. Tymczasem 86-letnia kobieta zginęła od drona w południowym obwodzie chersońskim na Ukrainie, w ramach nocnego ataku Moskwy z użyciem 198 dronów, z których 189 zestrzelono.
Wszystko to następuje po jednym z największych ataków Rosji od czasu rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji w 2022 roku – ponad 700 rakiet i dronów wystrzelonych w nocy z poniedziałku na wtorek zabiło co najmniej 22 osoby. Kreml twierdzi, że są to „systematyczne uderzenia” w odpowiedzi na ukraiński atak na akademik w okupowanej wschodniej Ukrainie pod koniec maja. Kijów mówi, że uderzył w rosyjską jednostkę wojskową. Prawda, jak zwykle, zależy od tego, pod czyim dronem siedzisz.