Sir David Beckham oficjalnie został pierwszym miliarderem sportowcem w Wielkiej Brytanii, co jest tylko wymyślnym sposobem na powiedzenie, że może teraz kupić każdą piłkę nożną, jaka kiedykolwiek powstała, i jeszcze mu zostanie na herbatę. Według corocznej listy bogatych Sunday Times, łączny majątek Sir Davida i jego żony, Lady Beckham, szacowany jest na 1,2 miliarda funtów – dwa razy więcej niż w zeszłym roku. Tymczasem bracia Oasis, Noel i Liam Gallagher, zadebiutowali na liście z łączną kwotą 375 milionów funtów, udowadniając, że nawet lata kłótni mogą być finansowo opłacalne.
Po raz piąty z rzędu na szczycie listy znajdują się Sanjay i Dheeraj Hinduja wraz z rodziną, siedząc wygodnie na łącznej fortunie wynoszącej 38 miliardów funtów. Bracia prowadzą Hinduja Group, która ma palce w ropie, gazie, bankowości i transporcie – właściwie we wszystkim oprócz drobnych w waszych kanapach. W tym roku największymi zwyżkowcami są Nik Storonsky, współzałożyciel fintechowej firmy Revolut, oraz przedsiębiorca handlowy Alex Gerko, który najwyraźniej nie dostał notatki, że gospodarka ma rzekomo borykać się z trudnościami.
Sunday Times Rich List oblicza, że obecnie w Wielkiej Brytanii jest 157 miliarderów – o 20 mniej niż cztery lata temu, bo nawet ultra-bogaci odczuwają kryzys. Szacowany majątek króla Karola wzrósł o 40 milionów funtów do 680 milionów, przesuwając go na 230. miejsce i pozwalając mu w końcu wyprzedzić byłego premiera Rishiego Sunaka i jego żonę Akshatę Murty, którzy są warci 563 miliony funtów. Łap to, plebejuszu.
Największymi spadkowiczami w tym roku są wynalazca Sir James Dyson, którego fortuna 12 miliardów funtów spadła o 8,8 miliarda – częściowo z powodu ceł USA wprowadzonych przez prezydenta Donalda Trumpa, bo nic tak nie mówi „brytyjska innowacyjność” jak bycie szkodą uboczną w wojnie handlowej. Współwłaściciel Manchesteru United, Sir Jim Ratcliffe, również spadł z 17 miliardów do 15,19 miliarda, prawdopodobnie po tym, jak zdał sobie sprawę, że posiadanie klubu piłkarskiego to świetny sposób na tracenie pieniędzy.
Nowymi nabytkami są organizatorka Glastonbury Emily Eavis i jej rodzina, warci szacunkowo 400 milionów funtów. Eavis powiedziała BBC w zeszłym roku: „Choć mówi się o naszym zysku, którego wciąż potrzebujemy, aby się odbudować i zdobyć ziemię, staramy się też oddawać tyle pieniędzy, ile możemy”. Dodała, że sprzedaż festiwalu byłaby „okropna” i „wolałaby dosłownie umrzeć, zanim do tego dojdzie”. Doceniamy zaangażowanie.
Przedsiębiorca Christopher Harborne również dołącza do listy na szóstym miejscu, po pobiciu rekordów darowizn politycznych na rzecz Reform UK, w tym 5-milionowego prezentu dla Nigela Farage’a w 2024 roku. Nic tak nie mówi „mam za dużo pieniędzy” jak finansowanie partii politycznej.
Inne znajome nazwiska to Sir Elton John, Lord Lloyd-Webber, Sir Mick Jagger, Keith Richards, JK Rowling, Charlotte Tilbury, Sir Brian May i Sir Lewis Hamilton – co dowodzi, że sława i fortuna wciąż są najlepszymi przyjaciółmi.
Robert Watts, który opracowuje listę, nazwał tegoroczną edycję „opowieścią o dwóch exodusach”. Co szósta osoba i rodzina sprzed dwóch lat już się nie pojawia, a wielu zagranicznych miliarderów się wyprowadziło. Nastąpił też gwałtowny wzrost liczby obywateli brytyjskich mieszkających obecnie w Dubaju, Szwajcarii i Monako – bo nic tak nie mówi „brytyjski patriotyzm” jak życie w raju podatkowym.
Lista opiera się na możliwym do zidentyfikowania majątku – ziemi, nieruchomościach, sztuce, koniach wyścigowych lub znaczących udziałach w spółkach publicznych. Konta bankowe nie są uwzględniane, ponieważ gazeta nie ma do nich dostępu, co chyba dobrze.
Tymczasem bokser Tyson Fury debiutuje na liście 40 poniżej 40. roku życia. Trzydziestu czterech uczestników ma fortuny zrobione samodzielnie, a prawie jedna trzecia jest powiązana z londyńskimi startupami AI. Na czele tej listy stoją książę i księżna Westminsteru z szacowanym majątkiem 9,7 miliarda funtów, podczas gdy założyciel Gymshark, Ben Francis – który rzucił studia, aby skupić się na swojej marce odzieży sportowej – zajął piąte miejsce z 800 milionami funtów. Niektórzy po prostu mają smykałkę do zarabiania pieniędzy, nawet bez dyplomu.